Bagaż na Camino – tylko dla kobiet!

floresqaEkwipunek, News19 Komentarze

Bagaż dla kobiet na Camino

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Szanowne Panie! Zabawimy się dzisiaj w kontrolę bagażu na lotnisku i spróbujemy prześwietlić dobrze spakowany plecak na Camino. Pewnie nieraz zastanawiałyście się, jak to zrobić, żeby zabrać maksymalnie dużo, przy minimalnym obciążeniu? Postaram się zaspokoić Waszą ciekawość i odpowiedzieć na wszystkie pytania. Gdyby jakieś się zrodziły – piszcie, wysyłajcie gołębie, znaki dymne, a na pewno uzyskacie odpowiedź.

Primo – dobry plecak

plecak

Bez niego nawet nie myślmy o wyruszeniu w drogę. Musi być lekki. Warto zainwestować w plecak 35-40 litrów, z dużą ilością kieszeni, systemem nośnym (profilowany pas biodrowy i piersiowy – obowiązkowo!), wentylacją na plecach (system kanałów umożliwiających cyrkulację powietrza). Przynajmniej w taki sposób będziemy mogły ulżyć naszym plecom, które w pewnym momencie z pewnością zaczną się buntować. Nie wahajcie się wydać więcej pieniędzy. Plecak to zakup na lata – przyda się jeszcze na niejedno Camino.

Warto też zabrać  jakąś materiałową torebkę na wypady do miasta. Sprawdzają się też saszetki na biodra (do przechowywania dokumentów).

Sprzęt biwakowy na Camino?

Nie ma żartów. Choć na biwak się nie wybieramy, to jednak odpowiedni sprzęt zdecydowani ułatwi nam funkcjonowanie w terenie. Mam na myśli:

  1. karimatę (albo matę samopompującą – sprzęt dobry dla każdej księżniczki. Gwarantuję, że żadna nie poczuje nawet ziarnka grochu!);
  2. śpiwór (mały, lekki, poręczny i nie za ciepły, bo noce są gorące);
  3. ręcznik (najlepiej szybkoschnący);
  4. kubek, sztućce (metalowe lub plastikowe);
  5. nóż/scyzoryk;
  6. zapalniczka;
  7. latarkę (najlepiej czołówkę);
  8. zestaw „małej krawcowej”, a w nim: igła, nici, duże agrafki (służą do przyczepienia bielizny, ręcznika do plecaka);
  9. apteczkę (zażywane lekarstwa, przeciwuczuleniowe, na biegunkę, przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, woda utleniona, bandaż zwykły i elastyczny/opaska uciskowa, plastry, Glukcardiamid, nożyczki, maseczka do resuscytacji, gaza, maść do gojenia ran etc.);
  10. zeszyt/notes i długopis;
  11. płyn do prania/mydło;
  12. kawałek sznurka (np. do suszenia prania)
  13. dokumenty.

Jak same widzicie, minimum sprzętu posiadać musimy. Ale spakujmy się umiejętnie i nie przesadzajmy z gadżetami – nie prowokujmy mężczyzn do zbędnego gadania… 😉

Dzieci i ryby głosu nie mają… ale stopy TAK!

Żal ściska kiedy wołają o ratunek, a my nie bardzo wiemy w jaki sposób im pomóc. Warto więc zapobiegać niż leczyć. Każda z nas chciałaby uniknąć pęcherzy, bąbli, odcisków i bólu pod jakąkolwiek inną postacią. O pedicure na trasie możemy tylko pomarzyć, masaż – jeżeli znajdziemy jakiegoś dobrego samarytanina i się ładnie uśmiechniemy – może się przydarzyć. Zadbajmy więc o ich dobrą formę same, wybierając wygodne obuwie:

  1. traperki/buty trekkingowe – sprawdzają się na bardziej górzystych odcinkach (szczególnie Camino Primitivo i początek trasy francuskiej. W zależności od tego, co kto lubi – mnie po jakimś czasie zaczęły ciążyć…);
  2. sandały sportowe (genialny wynalazek! Bez nich moje Camino byłoby zdecydowanie mniej przyjemne);
  3. klapki (błogosławieństwo dla zmęczonej stopy, doskonałe pod prysznic).

W przypadku butów nie ma reguły. Można kupić drogie, które obetrą lub za 20 zł, które wytrzymają nawet najtrudniejsze warunki. To już jest kwestia indywidualnych upodobań. Jeżeli jednak zdecydujecie się na kupno, pamiętajcie o tym, żeby bucika wcześniej porządnie rozchodzić.

S.O.S. – torba pęka w szwach!

Tak bywa zwykle, gdy jedziemy/lecimy na długie, stacjonarne wakacje. W tym przypadku, przyciskanie plecaka własnym ciężarem, żeby się zamknął, oznacza tylko jedno: trzeba się czegoś pozbyć. Nie ma żartów – każde 10 dag odgrywa rolę. Dlatego nie wahajcie się używać wagi. Tylko uwaga! Pamiętajcie o odchudzaniu plecaka, a nie siebie! 😉

Pakowanie ubrań jest zarówno proste, jak i nieziemsko trudne. Bo jak tu wziąć mało rzeczy i w dodatku, takich, żeby każda do każdej pasowała?! Kiedy się pakowałam rozłożyłam sobie wszystkie ubrania na podłodze i przekładając co chwilę sprawdzałam, jak się prezentują w różnych kombinacjach. Niezły ubaw! Najważniejsze, że udało się dobrać uniwersalny zielono-brązowy zestaw ubrań. Czułam się luźno i dobrze – to bardzo ważne, żeby ubrania były przede wszystkim praktyczne i wygodne (np. jasne rzeczy szybko się brudzą, czarne płowieją). Nie zabierajcie też cennej odzieży – może się rozciągnąć od codziennego prania i powycierać od plecaka.

A teraz co, ile i dlaczego:

  1. koszulka – 3 szt. (jakieś z rękawkiem i może być jedna na szelkach. W moim przypadku sprawdziła się koszulka z serii odzieży termoaktywnej);
  2. spodnie – 3 szt. (długie, z odpinanymi nogawkami, krótkie);
  3. spódniczka;
  4. koszula/bluzka – 2 szt.(np. flanelowa; coś z długim rękawem);
  5. bielizna (po 3 pary majtek i skarpetek, a tym jedne troszkę grubsze do traperów, 2 biustonosze);
  6. pasek (w razie utraty kilogramów, choć u osób szczupłych to jest raczej problem marginalny);
  7. piżama (np. legginsy i T-shirt, czyli coś na tyle uniwersalnego, co w razie czego będzie można wykorzystać w kryzysowej sytuacji);

W naszym bagażu powinny jeszcze się znaleźć:

  1. peleryna przeciwdeszczowa (najlepiej taką, która przykryje nas razem z plecakiem);
  2. okulary przeciwsłoneczne (razem z soczewkami kontaktowymi, jeżeli ktoś używa);
  3. kapelusz/chustka na głowę;
  4. chusta na szyję (nieobowiązkowo, ale może także służyć za kocyk podczas przystanków)
  5. strój kąpielowy (przydatny podczas korzystania z pryszniców komunalnych);
  6. kije trekkingowe (niektórzy uważają je za zbędne. Nie zmienia to faktu, że doskonale odciążają stawy, o czym się sama przekonałam);
  7. aparat fotograficzny + karty pamięci + zapasowe baterie + ładowarka;
  8. telefon + ładowarka,
  9. rozmówki polsko-hiszpańskie/przewodnik (po warunkiem, że nie mamy na pokładzie osoby dobrze władającej hiszpańskim; a przewodnik? Na miejscu na pewno jakiś miły się znajdzie… 😉 ).

Każdy pielgrzym jest również wyposażony w specjalne pielgrzymie atrybuty: muszlę i kamień (symbol próśb, które zanosimy). Muszla to taki znak rozpoznawalny – bardzo jednoczy ludzi, dlatego warto o nim pamiętać. Dobrze jest mieć przy sobie także różaniec, czy też Pismo Święte (np. w formie Oremusa).

Kosmetyczka w wersji „MINI”

Niepotrzebny bagaż

Nadszedł czas szybkiego przeglądu łazienki… Niestety lokówki, prostownice i inne przyjaciółki każdej kobiety tym razem muszą zostać w domu. Kiedyś na pewno słyszałyście, że wszystko co naturalne jest piękne. Camino jest niewątpliwie doskonałą okazją do tego, by na nowo się o tym przekonać. Oczywiście nie można znowu popadać w skrajności… Zobaczcie zatem, jaki zestaw mam Wam do zaproponowania:

  1. szczoteczka do zębów+ pasta;
  2. grzebień;
  3. szampon i żel pod prysznic (kiedyś szukałam, ale niestety dla kobiet nie występuje wersja „2 w 1”. Jesteśmy zbyt wymagające – tak mi powiedziała pani w kosmetycznym. Jednak niedawno zetknęłam się z ciekawym wynalazkiem – szampon do włosów w sprayu. To jest dobre rozwiązanie na wypadek, gdybyście z jakichś powodów planowały omijać albergue. Przetestowane – działa! Można także brać w mniejszych pojemniczkach, saszetkach, żeby po drodze wyrzucać opakowania, albo umówić się z drugą osobą, że np. jedna bierze żel, a druga szampon);
  4. dezodorant;
  5. ochronna pomadka do ust/wazelina;
  6. talk do stóp;
  7. krem z filtrem/balsam nawilżający;
  8. akcesoria do włosów (gumki, wsuwki);
  9. mydło (siarkowe – dezynfekujące lub szare – może również służyć do prania);
  10. papier toaletowy;
  11. lusterko;
  12. cążki do paznokci;
  13. pęseta (może się przydać zarówno do regulowania brwi, jak i do wyciągania kleszczy 😛 );
  14. maszynka do golenia;
  15. środki higieniczne;

Dlaczego odradzam zabieranie sprzętu do makijażu? Wszystkie chcemy zawsze pięknie wyglądać (a szczególnie wtedy, gdy dookoła jest tylu przystojnych Hiszpanów! 😀 ), ale wyobraźcie to sobie… Podkład na twarzy przy temperaturze 30 stopni – słabo. Tusz do rzęs? Można brać, ale przydałby się jeszcze wtedy płyn do demakijażu i waciki. A potem jeszcze to, i tamto… I gdzie ten minimalizm?! Oczywiście każda postąpi według własnego uznania, jednak wierzcie mi – na trasie nikt nie ma siły ani chęci myśleć o tym, że wyszedł z albergue niepomalowany. Czy któraś z Was ma inne doświadczenia? Dajcie znać – może akurat mam anachroniczne poglądy w tej kwestii i trzeba mnie oświecić. 🙂

Ach! Jeszcze coś mi się przypomniało… Nie malujcie przed wyjazdem paznokci na ciemno, ani nie bierzcie takiego lakieru (pewnie wiecie, że potrzeba litrów zmywacza do paznokci i tony wacików, żeby to domyć). Jeżeli jest konieczność – bezbarwny powinien być w sam raz.

Udało się!

Spakowany bagaż

I do tego jest jeszcze trochę wolnego miejsca! Dziewczyny, nie wiem jak to zrobiłyście, ale jestem z Was dumna. 🙂 Mam nadzieje, że z takim wyposażeniem żadna przygoda nie będzie dla Was straszną, a swoim zorganizowaniem powalicie niejednego mężczyznę na kolana. Teraz łapcie wiatr w żagle i… BUEN CAMINO!

Czytaj więcej o:
Ekwipunku na Camino del Norte w 2010 i 2011 – czyli jak zmienia się waga plecaka!
Kije, kijki i kostury a Camino
Transporcie Polska-Hiszpania-Polska – jak wylecieć, wrócić i nie zbankrutować!

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

floresqa

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości

  • Zofija

    uwaga reklama;) ja znalazłam 2w1 szampon i żel. i nawet pojemność ok (choć do bagażu podręcznego butelka za duża) http://www.yves-rocher.com.pl/higiena/fraicheur_vegetale/szampon-zel_pod_prysznic_zielona_herbata

    • Zosia, +2 punkty do sprytu dla Ciebie 😉 rzeczywiście jest taki wynalazek.. Ja szukałam takiej hybrydy ponad 2 lata temu, więc może od tego czasu świat poszedł do przodu również w dziedzinie kosmetyki kobiecej – tym lepiej dla nas! 😀
      pozdrawiam!

  • Pingback: Camino de Santiago | Szlak Świętego Jakuba - Camino de la Vida Koszty Camino de Santiago: jak przejść szlak świętego Jakuba i nie zbankrutować (cz.1) »()

  • Lusterko po 1 etapie zostawiłam w albergu, a szampon +żel można też kupić w rossmanie, za jakieś 5 zł.
    Polecam krótkie spodenki do spania, a nie leginsy (były za ciepłe). Pasek tez miałam -fiord Nansen -który służył jako skrytka na pieniądze- ma plastikowy zaczep, nie trzeba zdejmować na lotnisku- bardzo przydatna rzecz.
    Pozdrawiam Aneta

  • właśnie o szampon+żel pytałam kiedyś w Rossmanie i to właśnie tam pani ekspedientka spojrzała na mnie dużymi oczyma, ale może – jak już pisałam wcześniej – coś się w tej kwestii zmieniło. 🙂
    Co do legginsów.. Moim zdaniem trzeba wziąć pod uwagę różne czynniki kiedy wyrusza się w drogę. np. trasa del Norte jest chłodniejsza niż francuska i większe prawdopodobieństwo deszczu, przemoczonych spodni, etc. Pamiętamy o dostosowaniu bagażu do czasu, miejsca i warunków pogodowych. 🙂
    Pozdrawiam!

  • gratuluję takżę! sam jednak przeszedłem już kilka camino i za każdym razem ograniczam wagę plecaka jeszcze bardziej! tym razem (lipiec 2012) wybrałem się na Camino Gietrzwałd i dopiero teraz wiem, co to znaczy na prawdę pielgrzymować – minimalizm we wszystkich aspektach! a tu coś więcej o tym http://caminogietrzwald.blogspot.com/

    pozdrawiam:-)

    • Peter Alex

      Gratulujemy pomysłu, tym bardziej, że to z Warszawy, więc takie pre-camino de santiago, nad którym pracują mazowieckie struktury Stowarzyszenie Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce 🙂

  • Ola

    Zrezygnowałabym ze spódniczki, 2x spodnie wystarczą, wystarczajace są również 2x koszulka termo z krótkim rekawem + koszula typu flanela (może byc z jakiegoś kosmicznego materiału), piżama to krótkie spodenki i tshirt, z kosmetyczki żel+szampon (200ml na 2 osoby na 3 tygodnie) w jednym można kupić, szczoteczka i mała pasta (75ml wystarczyła na 2 osoby na 3 tygodnie -a normalnie były zeby myte;)
    ręcznik szybkoschnący jak najbardziej,
    karimata na francuskim niepotrzebna.
    wystrczy taki szaliko-chustka (ozdobny szaliczek damski) – na głowę i na szyję – czapeczkę też można brać.
    wzięłabym 4 pary skarpetek 4 majtek:) bo nie wiadomo jak z deszczem w Galicji…

  • @Ola, ale pisząc „wystrczy taki szaliko-chustka (ozdobny szaliczek damski) – na głowę i na szyję” chyba nie masz na myśli buffa? 🙂
    Akurat buff został stworzony na początku lat 90 dla sportowców uprawiających motocross 🙂

    Pax
    Peter Alex

    • Ola

      Miałam szaliczek taki zwykły kupiony na targu 50% bawelna +50% jedwab (były też 100% jedwab w tej samej cenie) szerokość około 50cm, długość około 2m.cena 25zł. Milony wzorów i kolorów były. Nosiłam go na szyi jako szalik lub jako turban jak wiało mi po głowie, czasem jako dodatkowa „poszewka” był połozony na poduszce w alberge.
      Nie posiadam buffa.

      • Peter Alex

        Już się przeraziłem 😉 że jednak buff! 🙂

  • wlasnie sie szykuje do mojej wspanialej wyprawy do Santiago….jest to moj 1-wszy raz a moja pieta achillestowa jest niestety pakowanie!!!! bardzo wszystkim dziekuje -a szczegolnie kobietom!!!! 😉 za podzielenie sie swoimi doswiadczeniami odnosnie zabierania rzeczy- tych waznych i tych…;)- czesto niepotrzebnych… jestescie WIELKIE!!! 🙂 DZIEKI!

  • B-gusia

    Wyruszamy w trojke 14 lipca 2013 – to juz pojutrze. Waze jakies 59 kg – a plecak (po odrzyceniu karimaty) wazy kolo 8-9 kg zaleznie od tego, czy mam tam jedzenie… Moze byc? Troche sie obawiam, ze bedzie ciezko a juz.

    • Peter Alex

      To waży tak na granicy rozsądku 🙂 W razie czego zostawisz coś co nie będzie Ci potrzebne, nie przywiązuj się zbytnio do tego. Zawsze możesz przejrzeć jeszcze raz rzeczy i coś odrzucić! A poza tym dasz radę! Szczęśliwego i udanego Camino? I pytanie: na które się wybieracie?

  • Cześć. Ja na wszelkie wyjazdy zawsze biorę płyn do higieny intymnej rossmannowskiej marki Facelle – używam go do wszystkiego i działa (no i kosztuje jakieś 4 złote ;)). Myślę, że przed wyjazdem warto wypróbować go na sobie. Ewentualnie jakiś żel dla dzieci – na ogół występują w wersji 2w1 i są hipoalergiczne. 🙂

  • Ula

    Ja juz jade jutro i to pierwszy raz i troche sie denerwuje szczegolnie kwestia butow. Biore tylko jedna pare i to adidasy firmy Sketchers bo nic innego nie pasowalo, sandalow nie udalo mi sie dobrac odpowiednich takze nie mam nic na zamiane, no ale moze adidasy sie sprawdza.
    Co do mycia i prania jedna osoba polecila mi szampon w mydle firmy LUSH, uzywa sie tego do kapieli i tez prania i starcza na wiele razy no i prawie nic nie wazy. Mieszkam w Anglii wiec niewiem czy ten sklep jest w PL ale moze jest dostepny przez internet.

    • Kiedyś tez brałem szampon, który używałem do prania. Potem z tego zrezygnowałem, nie mogłem już znieść tego samego zapachu 🙂 Poza tym powodzenia i buen Camino 🙂 Będzie dobrze 🙂 daj znać na https://web.facebook.com/Caminodelavida jak Ci idzie 🙂

  • Agata

    A co jest złego w buffach? Posiadam jeden oryginalny (hiszpański!) i uważam to za świetną inwestycję. Służy mi już kilka lat: zimą jako osłona na twarz, wiosną jesienią jako lekki szaliczek, lekka czapka, latem lekkie nakrycie głowy, przy upale i bieganiu potnik, osłona szyi przy klimatyzacji, dodatkowa osłona na uszy przy wietrze… W dodatku piękna ozdoba na szyję, bo takie ładne kolory ;). No i tak kilka lat już i nic mu nie jest mimo częstego prania i używania w różnych warunkach i wariantach. Przymierzam się do zakupu drugiego przed wycieczką życia. Szczególnie, że chcę spacerek przez cała Europę zrobić.

    • Nic, kompletnie nic 🙂 sam używam jednego 🙂 zresztą, widać to nawet na zdjęciu profilowym 🙂