Jan Paweł II a Camino

Piotr DrzewieckiJan Paweł II a CaminoLeave a Comment

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Jan Paweł II – Santiago de Compostela – 9 listopada 1982r.

Wasze Królewskie Wysokości, Dostojni Panowie, Panie, Bracia!

1. Dotarłszy do kresu mojej pielgrzymki po ziemi hiszpańskiej, pragnąłem zatrzymać się w tej wspaniałej katedrze, tak ścisłe związanej z Apostołem Jakubem i z wiarą Hiszpanii. Niech mi będzie wolno przede wszystkim podziękować serdecznie Jego Królewskiej Wysokości za pełne wymowy słowa, które przed chwilą do mnie skierował.

To miejsce, tak drogie pobożności mieszkańców prowincji galicyjskiej i wszystkich Hiszpanów, stało się w ciągu wieków punktem przyciągania dla Europy i dla całego chrześcijaństwa. Dlatego to pragnąłem spotkać się tutaj ze znakomitymi przedstawicielami instytucji europejskich, organizacji z całego kontynentu i biskupami. Do wszystkich kieruję pełne szacunku i serdeczne pozdrowienie i pragnę wraz z wami zastanowić się tego wieczoru nad Europą.

Moje spojrzenie ogarnia w tej chwili cały kontynent europejski, tę olbrzymią sieć dróg komunikacji, które łączą z sobą składające się nań miasta i narody; widzę te drogi, które od średniowiecza prowadziły i prowadzą do Santiago de Compostela – jak na to wskazuje Rok Święty obchodzony obecnie – niezliczone rzesze pielgrzymów, które tu ściągało nabożeństwo do Apostoła Jakuba.

Począwszy od XI i XII wieku, za sprawą mnichów z Cluny, wierni ze wszystkich stron Europy coraz liczniej i coraz częściej przybywali do grobu świętego Jakuba, przedłużając aż do miejsca uważanego wówczas za finis terrae ową sławną „drogę do Santiago”, wzdłuż której już wcześniej pielgrzymowali Hiszpanie, znajdując na trasie nocleg i opiekę ze strony takich wzorowych sprawców miłosierdzia jak święty Domingo de la Colzada i święty Juan Ortega, czy też w miejscach takich jak sanktuarium Virgen del Camino.

Tu przybywali z Francji, z Włoch, z Europy Środkowej, z krajów nordyckich i z narodów słowiańskich chrześcijanie wszelkich stanów: od królów aż po najskromniejszych wieśniaków, chrześcijanie wszelkich poziomów duchowych: od świętych, jak Franciszek z Asyżu czy Brygida Szwedzka (nie mówiąc o tylu innych świętych hiszpańskich), aż po publicznych grzeszników czyniących pokutę.

Cała Europa odnalazła się wokół tej „pamiątki” świętego Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo. Dlatego to sam Goethe stwierdzi, że świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu.

2. Pielgrzymki do Santiago były jednym z przemożnych czynników, jakie sprzyjały wzajemnemu zrozumieniu tak różnych ludów europejskich, jak ludy romańskie, germańskie, celtyckie, anglosaskie i słowiańskie. Pielgrzymowanie zbliżało, umożliwiało kontakt i jednoczyło ludy, do których z upływem wieków docierało przepowiadanie świadków Chrystusa i które przyjmowały Ewangelię, a równocześnie – można powiedzieć – kształtowały się jako ludy i narody.

Historia kształtowania się narodów europejskich rozwija się równolegle z ich ewangelizacją, do tego stopnia, że granice Europy pokrywają się z zasięgiem przenikania Ewangelii. Po dwudziestu wiekach historii, pomimo krwawych konfliktów, w których narody Europy stawały naprzeciw siebie, i pomimo duchowych kryzysów, jakie odcisnęły swoje piętno na życiu kontynentu do tego stopnia, że przed świadomością współczesną stają poważne znaki zapytania co do jego przyszłych losów – trzeba stwierdzić, że tożsamości europejskiej nie można zrozumieć bez chrześcijaństwa i że w nim właśnie znajdują się te wspólne korzenie, z których wyrosła i dojrzała cywilizacja starego kontynentu, jego kultura, jego dynamika, jego przedsiębiorczość, jego zdolność do konstruktywnej ekspansji także na inne kontynenty, jednym słowem to wszystko, co stanowi o jego chwale.

Jeszcze dzisiaj dusza Europy pozostaje zjednoczona, ponieważ oprócz tych wspólnych początków żyje wspólnymi wartościami chrześcijańskimi i ludzkimi, takimi jak: godność osoby ludzkiej, głębokie przywiązanie do sprawiedliwości i do wolności, pracowitość, duch inicjatywy, miłość rodzinna, szacunek dla życia, tolerancja, pragnienie współpracy i pokoju, które są jej cechami charakterystycznymi.

3. Zwracam moje spojrzenie ku Europie jako kontynentowi, który dał największy wkład w rozwój świata, zarówno w dziedzinie idei, jak pracy, nauki i sztuki. I gdy składam dzięki Panu, że zechciał oświecić ten kontynent światłem Ewangelii od samych początków apostolskiego przepowiadania, nie mogę przemilczeć sytuacji kryzysowej, w jakiej się on znajduje na progu trzeciego tysiąclecia ery chrześcijańskiej.

Mówię do przedstawicieli organizacji utworzonych dla współpracy europejskiej oraz do braci w biskupstwie różnych lokalnych Kościołów Europy. Kryzys obejmuje zarówno życie obywatelskie jak i religijne. Z politycznego punktu widzenia Europa jest podzielona. Nienaturalne podziały pozbawiają narody prawa wzajemnego spotkania się w klimacie przyjaźni i swobodnego łączenia swoich wysiłków i swojej pomysłowości w służbie pokojowego współżycia oraz solidarnego wkładu w rozwiązywanie problemów dręczących inne kontynenty. Życie publiczne jest także naznaczone konsekwencjami ideologii sekularystycznych, konsekwencjami, które od negacji Boga czy też ograniczania wolności religijnej posuwają się do przypisywania nadmiernego znaczenia sukcesowi ekonomicznemu w stosunku do ludzkich wartości pracy i produkcji; od materializmu i hedonizmu, które zagrażają wartościom rodziny, płodnej i zjednoczonej, życia zaledwie poczętego, moralnej troski o młodzież, aż po „nihilizm”, rozbrajający wolę stawiania czoła kluczowym problemom (takim jak nowi ubodzy, emigracja, sytuacja mniejszości etnicznych i religijnych, godziwy użytek czyniony ze środków społecznej komunikacji), uzbrajający zaś ręce terrorystów.

Także na płaszczyźnie religijnej Europa jest podzielona. Nie tyle nawet z powodu podziałów, które dokonały się przed wiekami, ile z powodu oddalania się ochrzczonych i wierzących od głębokich uzasadnień ich wiary oraz od doktrynalnej i moralnej siły tej chrześcijańskiej wizji życia, która zapewnia równowagę zarówno osobom, jak i społecznościom.

4. Dlatego ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie, ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie, Bogu zaś to, co Boskie. Nie chełp się swoimi podbojami, pomna na ich możliwe negatywne konsekwencje. Nie zniechęcaj się z powodu zmniejszania się twojego znaczenia w świecie czy też z powodu kryzysów społecznych i kulturalnych, które cię dotykają. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata. Inne kontynenty patrzą na ciebie i spodziewają się po tobie tej samej odpowiedzi, jaką święty Jakub dał Chrystusowi: „Mogę”.

5. Jeśli Europa będzie zjednoczona, a może być z należnym respektem dla wszystkich jej zróżnicowań, wraz z tymi, jakie wynikają z różnorodności systemów politycznych, jeśli Europa w swoim życiu społecznym zacznie rozumować z całą mocą, jaką zawierają niektóre zasady Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Europejskiej Deklaracji Praw Człowieka czy Akt Końcowy KBWE, jeśli Europa w swoim życiu religijnym zechce działać z należnym uznaniem i szacunkiem dla Boga, w którym ma swe uzasadnienie wszelkie prawo i wszelka sprawiedliwość, jeśli Europa na nowo otworzy swe bramy dla Chrystusa i nie będzie się bała otworzyć dla Jego zbawczej mocy granic państw, systemów ekonomicznych i politycznych, rozległych dziedzin kultury, cywilizacji i rozwoju (por. przemówienie podczas inauguracji pontyfikatu), nad jej przyszłością nie zapanuje niepewność i lęk, lecz otworzy się ona na nowy etap życia, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego, etap dobroczynny i decydujący dla całego świata, ciągle zagrożonego przez chmury wojny i możliwy huragan zagłady atomowej.

6. W tym momencie przychodzą mi na myśl imiona wielkich ludzi, mężczyzn i kobiet, którzy uświetnili ten kontynent swoim geniuszem, swoimi zdolnościami i cnotami. Jest to tak liczny zastęp myślicieli, uczonych, artystów, badaczy, wynalazców, mężów stanu, apostołów i świętych, że nie sposób ich wymienić. Stanowią oni pobudzające dziedzictwo przykładu i ufności. Jeszcze dziś Europa zachowuje nieporównywalne rezerwy energii ludzkich, zdolne ją zasilać i podtrzymywać w tym historycznym dziele odrodzenia kontynentalnego i służby ludzkości.

Miło mi jest tu wspomnieć, z całą prostotą, siłą ducha Teresy od Jezusa, której pamięć chciałem szczególnie uczcić w czasie tej podróży, a także wielkoduszność Maksymiliana Kolbego, męczennika miłości w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, którego ostatnio kanonizowałem.

Ale szczególną myśl chcę poświęcić patronom Europy: świętym Benedyktowi z Nursji oraz Cyrylowi i Metodemu. Od pierwszych dni pontyfikatu nigdy nie zaprzestałem podkreślać mojej troski o życie Europy oraz wskazywać, jakie nauki płyną z ducha i z dzieła „patriarchy Zachodu” i „dwu braci greckich”, apostołów narodów słowiańskich.

Benedykt umiał łączyć rzymskość z Ewangelią, poczucie uniwersalności i prawa z wartością Boga i osoby ludzkiej. Jego słynne hasło ora et labora – „módl się i pracuj” – stało się ważną po dziś dzień regułą równowagi osobowej i społecznej, zagrożonej przewagą „mieć” nad „być”.

Święci Cyryl i Metody umieli wyprzedzić pewne zdobycze, które Kościół w pełni sobie przyswoił dopiero w czasie Soboru Watykańskiego II, jeśli chodzi o wcielenie orędzia ewangelicznego w poszczególne kultury, poprzez przyjęcie języka, obyczaju i ducha plemienia z zachowaniem całej ich wartości. A dokonali tego w wieku IX z aprobatą i poparciem Stolicy Apostolskiej, inicjując w ten sposób ową obecność chrześcijaństwa wśród ludów słowiańskich, która trwa niezniszczalna po dziś dzień, pomimo wszelkich przeciwności i zmiennych kolei losu. Tym trzem patronom Europy poświęciłem pielgrzymki, dokumenty papieskie i publiczne akty kultu, prosząc ich o opiekę nad kontynentem i wskazując nowym pokoleniom na ich myśl i ich przykład.

Kościół jest świadom miejsca, które mu przypada w duchowej i ludzkiej odnowie Europy. Nie żądając dla siebie pozycji, jakie zajmował w przeszłości i które nowe czasy uważają za całkowicie przezwyciężone, Kościół, jako Stolica Apostolska i jako wspólnota katolicka, gotów jest służyć, gotów jest dać swój wkład w dążenie do osiągnięcia autentycznego dobrobytu materialnego, kulturalnego i duchowego narodów. Dlatego Kościół, także na płaszczyźnie dyplomatycznej, jest poprzez swoich obserwatorów obecny przy różnych instytucjach wspólnotowych niepolitycznych; dlatego utrzymuje możliwie jak najszersze stosunki dyplomatyczne z państwami; dlatego uczestniczył w charakterze członka w konferencji helsińskiej i w podpisaniu jej doniosłego Aktu Końcowego, podobnie jak w posiedzeniach w Belgradzie i w Madrycie; to ostatnie właśnie dzisiaj wznawia swoje prace i pod jego adresem kieruję najlepsze życzenia w tej chwili niełatwej dla Europy.

Ale przede wszystkim chodzi tu o życie Kościoła, powołanego do kontynuowania swojego świadectwa służby i miłości, by przez to przyczynić się do przezwyciężenia obecnych kryzysów kontynentu, jak miałem sposobność powtórzyć ostatnio w przemówieniu do sympozjum Rady Konferencji Biskupów Europy (5 października 1982).

7. Pomoc Boża jest z nami. Towarzyszy nam modlitwa wszystkich wiernych. Obecna jest wśród nas dobra wola wielu ludzi nieznanych, budowniczych pokoju i postępu, stanowiąc gwarancje, że to orędzie skierowane do narodów Europy padnie na ziemię żyzną.

Jezus Chrystus, Pan historii, trzyma przyszłość otwartą dla szlachetnych i wolnych decyzji tych wszystkich, którzy przyjmując łaskę dobrego natchnienia, zaangażują się w stanowcze działanie na rzecz sprawiedliwości i miłości pod znakiem pełnego szacunku dla prawdy i dla wolności.

Powierzam te myśli Najświętszej Pannie, ażeby im błogosławiła i by je uczyniła owocnymi. Pomny zaś na cześć, którą się oddaje Matce Boga w tylu sanktuariach Europy, od Fatimy do Ostrej Bramy, od Loreto do Częstochowy, błagam Ją, by przyjęła modlitwy tylu serc: żeby dobro było nadal radosną rzeczywistością w Europie i żeby Chrystus zawsze łączył nasz kontynent z Bogiem.

Orędzie Jana Pawła II w Santiago de Compostela 1989 rok 

z okazji IV Światowego Dnia Młodzieży

Santiago de Compostela; Sierpień 1989 rok

Jam jest Drogą, Prawdą i Życiem (J 14,6)

Drodzy Młodzi!

Bardzo się cieszę, że w tym roku mogę się do was zwrócić i ogłosić wam IV Światowy Dzień Młodzieży. W moim dialogu z wami ten Dzień ma znaczenie specjalne, pozwala mi bowiem przemówić nie tylko do młodzieży jednego kraju, ale do młodzieży całego świata i powiedzieć wszystkim oraz każdemu z osobna: Papież patrzy na was z wielką miłością i z wielką nadzieją, uważnie was słucha i pragnie odpowiedzieć na wasze najgłębsze oczekiwania.

W samym centrum Światowego Dnia Młodzieży 1989 znajduje się Jezus Chrystus jako nasza Droga, Prawda i Życie (por. J 14, 6). Dlatego Dzień ten powinien stać się dla was nowym, bardziej dojrzałym i głębszym odkryciem Chrystusa we własnym życiu.

Młodość sama w sobie jest wielkim bogactwem każdego chłopca i każdej dziewczyny (por. List do Młodych Całego Świata, 1985, 3). Owo bogactwo polega między innymi na tym, że jest to wiek licznych i ważnych odkryć. Każdy i każda z was odkrywa własną osobowość, sens swego istnienia, rzeczywistość dobra i zła. Odkrywacie także świat, który was otacza: świat ludzi i świat przyrody. Ale wśród tych licznych odkryć nie może zabraknąć jednego, które posiada podstawowe znaczenie dla każdej ludzkiej istoty: osobistego odkrycia Jezusa Chrystusa. Odkrywanie Chrystusa wciąż od nowa i coraz lepiej, jest najwspanialszą przygodą naszego życia. Dlatego z okazji zbliżającego się Dnia Młodzieży pragnę każdemu i każdej z was postawić kilka istotnych pytań i wskazać odpowiedzi.

  • Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Drogą?

Tak, Jezus jest dla nas drogą, jedyną drogą, która prowadzi do Ojca. Tą drogą musi pójść każdy, kto chce osiągnąć zbawienie, Wy, ludzie młodzi, często stoicie na skrzyżowaniu dróg i nie wiecie, którą z nich wybrać, gdzie iść. Istnieje wiele błędnych dróg, wiele łatwych rozwiązań, a także wiele niejasności. W takich chwilach nie zapominajcie, że tylko Chrystus, tylko Jego Ewangelia, Jego przykład, Jego przykazania są drogą pewną, wiodącą do pełnego i trwałego szczęścia.

  • Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Prawdą?

Prawda stanowi najgłębszy wymóg ludzkiego rozumu. Przede wszystkim młodzież złakniona jest prawdy o Bogu, o człowieku, o życiu i o świecie. W mojej pierwszej Encyklice Redemptor hominis napisałem: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią przybliżyć się do Chrystusa” (nr 10). Chrystus jest Słowem prawdy, wypowiedzianym przez samego Boga jako odpowiedź na wszystkie pytania ludzkiego serca. To On w pełni odsłania przed nami tajemnicę człowieka i świata.

  • Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Życiem?

Każdy z was pragnie żyć pełnią życia. Ożywiają was wielkie nadzieje, piękne plany na przyszłość. Nie zapominajcie jednak, że prawdziwą pełnie życia można znaleźć tylko w Chrystusie, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Tylko Chrystus może zaspokoić serce człowieka. Tylko On daje siłę i radość życia, bez względu na jakiekolwiek zewnętrzne ograniczenia i przeszkody.

Tak, odkrycie Chrystusa to najpiękniejsza przygoda waszego życia. Ale nie wystarczy odkryć Go tylko raz jeden. Każde bowiem odkrycie Go staje się zachętą do tego, by jeszcze bardziej Go szukać i coraz lepiej poznawać poprzez modlitwę, sakramenty, rozważanie Jego słowa, katechezę i wsłuchiwanie się w naukę Kościoła. Takie jest nasze najważniejsze zadanie. Jak dobrze rozumiał to święty Paweł, gdy pisał: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus” (Flp 1, 21).

2. Wraz z odkryciem Chrystusa na nowo, jeżeli jest ono autentycznym odkryciem, rodzi się pragnienie niesienia Go innym, czyli zaangażowanie apostolskie. I to właśnie stanowi drugą przewodnią myśl tegorocznego Dnia Młodzieży.

Cały Kościół otrzymał od Chrystusa nakaz misyjny: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię całemu stworzeniu” (Mk 16, 15). Cały więc Kościół ma charakter misyjny i ewangelizacyjny, albowiem misyjność stanowi stały element jego istnienia (por. Ad gentes, 2). Być chrześcijaninem znaczy być misjonarzem – apostołem (por. Apostolicam actuositatem, 2). Nie wystarczy odkryć Chrystusa, trzeba Go nieść innym!

Dzisiejszy świat, w tym także kraje o dawnej tradycji chrześcijańskiej, jest wielką ziemią misyjną. Wszędzie neopogaństwo i sekularyzm są dziś wielkim wyzwaniem dla ewangelicznego orędzia. Ale równocześnie za naszych dni otwierają się nowe możliwości głoszenia Ewangelii. Obserwuje się na przykład rosnącą tęsknotę za sacrum, za autentycznymi wartościami, za modlitwą. Dlatego dzisiaj świat potrzebuje wielu apostołów, zwłaszcza młodych i odważnych. Wam właśnie, ludziom młodym, przypada na tym polu szczególne zadanie świadczenia o wierze i głoszenia Ewangelii Chrystusa – Drogi, Prawdy i Życia – w trzecim milenium chrześcijaństwa, w którym winniście budować nową cywilizację miłości, sprawiedliwości i pokoju.

Każdemu nowemu pokoleniu potrzebni są nowi apostołowie. Macie tu do spełnienia szczególną misję. Wy, młodzi, jesteście pierwszymi apostołami i ewangelizatorami młodzieży, która dziś stoi w obliczu tak wielu niepokojących wyzwań i zagrożeń (por. Apostolicam actuositatem, 12). Do was przede wszystkim należy apostolstwo w miejscach nauki, pracy i rozrywki, i nikt nie może was w tym zastąpić. Wielu waszych rówieśników nie zna Chrystusa wcale, albo zna Go niedostatecznie. Nie wolno wam zatem zachować milczenia i obojętności! Musicie być odważni i mówić o Chrystusie, dawać świadectwo swojej wiary poprzez życie zgodne z duchem Ewangelii. Święty Paweł mówi: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16). Zaprawdę, ewangeliczne żniwo jest wielkie i potrzeba wielu robotników. Chrystus wam ufa i liczy na waszą współpracę. Z okazji Dnia Młodzieży proszę was, abyście odnowili swoje zaangażowanie apostolskie. Chrystus was potrzebuje! Odpowiedzcie na Jego wezwanie z odwagą i zapałem waszej młodości.

3. Słynne hiszpańskie sanktuarium w Santiago de Compostela będzie ważnym punktem odniesienia dla obchodów Dnia Młodzieży 1989 roku. Zgodnie z zapowiedzią, po zwyczajnych obchodach waszego święta w Kościołach partykularnych w Niedzielę Palmową, będę was oczekiwał w tym sanktuarium. Udam się tam z pielgrzymką, tak samo jak wy, w dniach 19-20 sierpnia 1989 roku. Jestem pewien, że odpowiecie na moje zaproszenie przybywając do Santiago de Compostela, podobnie jak stawiliście się na niezapomniane spotkanie w Buenos Aires w roku 1987.

Spotkanie w Santiago będzie w każdym razie duchowym spotkaniem Kościoła powszechnego. będzie chwilą duchowej komunii także z tymi, którym się nie uda uczestniczyć w nim bezpośrednio. Młodzież zgromadzona w Santiago będzie reprezentowała Kościoły partykularne całego świata. W ten sposób „Szlak pielgrzymi świętego Jakuba” i ewangelizacyjny zryw staną się wspólnym dorobkiem was wszystkich.

Santiago de Compostela jest miejscem, które odegrało bardzo istotną rolę w dziejach chrześcijaństwa. Stąd rozchodzi się do wszystkich wymowne przesłanie duchowe. To miejsce „stało się w ciągu wieków punktem przyciągania dla Europy i dla całego chrześcijaństwa (…). Cała Europa odnalazła się wokół „pamiątki” świętego Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo” (por. Akt europejski” w Santiago de Compostela, 9 listopada 1982: Insegnamenti V/3, s. 1257-1258).

Przy grobie świętego Jakuba pragniemy się uczyć, że nasza wiara opiera się na podstawach historycznych, nie jest więc zjawiskiem bliżej nieokreślonym i efemerycznym. We współczesnym świecie naznaczonym przez niebezpieczny relatywizm i duży zamęt w dziedzinie wartości, musimy zawsze pamiętać, że jako chrześcijanie jesteśmy zbudowani na mocnym fundamencie Apostołów i naszym kamieniem węgielnym jest Chrystus (por. Ef 2, 20).

Przy grobie Apostoła pragniemy też na nowo podjąć wezwanie Chrystusa: „będziecie moimi świadkami (…) aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Święty Jakub, który pierwszy z Apostołów krwią przypieczętował swoje świadectwo wiary , jest dla nas wszystkich przykładem i wspaniałym mistrzem.

Santiago de Compostela to nie tylko sanktuarium, to także „droga” w sensie gęstej sieci pielgrzymich traktów. Przez stulecia „Droga świętego Jakuba” była drogą nawrócenia i niezwykłego świadectwa wiary. Wzdłuż niej wzniesiono widzialne pomniki wiary pielgrzymów: kościoły i liczne hospicja.

Pielgrzymka posiada bardzo głębokie znaczenie duchowe i sama w sobie może być ważną katechezą. Jak bowiem przypomina Sobór Watykański II, Kościół jest Ludem Bożym w drodze, ludem, który „szuka przyszłego i trwałego miasta” (por. Konst. Lumen gentium, 9). Dzisiaj praktyka pielgrzymowania znowu znacznie się ożywiła na całym świecie, szczególnie wśród młodzieży. Należycie do tych, którzy dziś najlepiej wyczuwają w pielgrzymowaniu „drogę” wewnętrznej odnowy, pogłębienia wiary, umocnienia zmysłu komunii i solidarności z braćmi oraz środek pomagający odkryć osobiste powołanie. Jestem pewien, że w tym roku wasz młodzieńczy entuzjazm przyczyni się do nowego, bogatego rozkwitu „Drogi świętego Jakuba”.

4. Program tegorocznego Dnia Młodzieży jest bardzo bogaty. Ażeby jednak wydał on owoce, potrzebne jest wam szczególne przygotowanie duchowe pod kierunkiem waszych pasterzy w diecezjach, parafiach, stowarzyszeniach i ruchach, zarówno w perspektywie Niedzieli Palmowej, jak i sierpniowej pielgrzymki do Santiago de Compostela. Na początku tego okresu przygotowań zwracam się do wszystkich i do każdego z was słowami Pawła Apostoła: „Postępujcie drogą miłości (…); postępujcie jak dzieci światłości” (Ef 5, 2. 8). Z takim duchowym nastawieniem przystępujcie do owych przygotowań!

Wędrujcie więc – mówię do was wszystkich, młodzi pielgrzymi, na „Drodze świętego Jakuba”. Podczas tej pielgrzymki starajcie się odnaleźć ducha dawnych pielgrzymów, śmiałych świadków wiary chrześcijańskiej. Uczcie się na tej drodze odkrywać Jezusa, który jest naszą Drogą, Prawdą i Życiem.

Na koniec pragnę skierować słowa szczególnej zachęty do młodzieży hiszpańskiej. Tym razem wy będziecie gościli naszych braci i siostry z całego świata. Życzę wam, by spotkanie w Santiago wycisnęło głębokie znamię na waszym życiu i stało się dla was wszystkich potężnym zaczynem duchowego odrodzenia.

Drodzy chłopcy, drogie dziewczęta, kończę to Orędzie przesyłając wam wszystkim, gdziekolwiek jesteście, pocałunek pokoju. Przygotowania i obchody Światowego Dnia Młodzieży 1989 roku zawierzam szczególnej opiece Maryi, królowej Apostołów i opiece świętego Jakuba, którego pamięć od stuleci czci się w prastarym sanktuarium w Composteli. Niech w wędrówce towarzyszy wam moje Apostolskie Błogosławieństwo jako znak zachęty i wyraz najlepszych życzeń.

Jan Paweł II, Papież

Czuwanie Modlitewne w Santiago de Compostela 1989 rok

Rozważania podczas Czuwania Modlitewnego,

Santiago de Compostela

Jan Paweł II – Sobota, 19 sierpnia 1989

Droga młodzieży, pozdrawiam was w imię Jezusa Chrystusa, który jest „Drogą, Prawdą i Życiem”. (…)

Droga to słowo najpełniej oddaje naturę dzisiejszego spotkania młodzieży z całego świata.

Wyruszyliście w waszą pielgrzymkę ze wszystkich krajów Europy, ze wszystkich kontynentów. Niektórzy tak jak dawni pielgrzymi przybyli ty pieszo, inni rowerami, statkiem, autobusem, samolotem (…) Przybyliście, by tutaj, w Santiago, odnaleźć korzenie naszej wiary i na progu trzeciego już tysiąclecia włączyć się wielkodusznym sercem w dzieło nowej ewangelizacji.

Przez wiek niezliczone rzesze pielgrzymów utorowały nam drogę do Santiago. Na początku tego pierwszego obrazu scenicznego widzieliśmy postacie pielgrzymów z charakterystycznymi, tradycyjnymi symbolami szlaku Jakubowego, którymi są kapelusz, laska, muszla i bukłak. Kiedy wrócicie do swoich domów, niech te symbole przypomną wam nasze nocne spotkanie, a przede wszystkim uświadomią jego znaczenie. I dla nas, i dla pielgrzymów, którzy kiedyś tu przybywali, całe wieki wcześniej, ta droga wyraża głębię nawrócenia: pragnienia powrotu do Boga. To droga oczyszczenia i pokuty, odnowy i pojednania. Jest więc ważne dla nas wszystkich, podobnie jak dla pielgrzymów, którzy tę drogę przemierzali przed nami, byśmy ją uwieńczyli spotkaniem z Chrystusem poprzez sakramenty pokuty i Eucharystii. Wiem, że wielu z was przyjęło je w ciągu ostatnich dni. Jak czytam w liście pasterskim biskupów diecezji, przez które wiedzie szlak Jakubowy, „inspiracją i najważniejszym celem ‚drogi do Santiago’ jest oczyszczenie serca i powrót do Ojca Niebieskiego”.

Rozważmy znaczenie słowa „droga”, aby to przeżywane dzisiaj nawrócenie serc i spotkanie z Panem nadało sens naszemu życiu. Wiąże się ono z pojęciem poszukiwania. Ten aspekt został uwypuklony w inscenizacji, którą obejrzeliśmy. „Czego szukacie, pielgrzymi?” – pyta postać uosabiająca „skrzyżowanie dróg”, które symbolizuje pytania człowieka o sens życia, o cel dążeń, o motywy postępowania.

Przedstawiono także, jakże ekspresyjnie, niektóre z tych celów, do których ludzie jakże często dążą w swoim życiu i działaniu: pieniądz, sukces, zadowolenie, dobrobyt. Ale młodzi pielgrzymi-aktorzy dobrze wiedzieli, że na dłuższą metę to wszystko nie zadowala człowieka, nie może zaspokoić pragnień jego serca.

„Czego szukacie, pielgrzymi?” To pytanie musimy sobie zadać wszyscy tu obecni. Zwłaszcza wy, drodzy młodzi, przed którymi całe życie. Wzywam was: zdecydujcie, jaki kierunek obierze wasza droga. O to samo pyta was Chrystus: „Czego szukacie?” (J 1, 38). Szukacie Boga?

Duchowa tradycja chrześcijaństwa podkreśla nie tylko znaczenie naszego poszukiwania Boga. Pokazuje coś ważniejszego: to Bóg szuka nas. On sam wychodzi nam na spotkanie.

Wędrówka do Composteli oznacza, że chcemy znaleźć odpowiedź na nasze wątpliwości, na nasze pytania i poszukiwania, oraz że pragniemy wyjść naprzeciw Bogu, który nas szuka z miłością tak wielką, że z trudem możemy ją ogarnąć myślą.

Nasze spotkanie z Bogiem dokonuje się w Jezusie Chrystusie. To w Nim, który oddał za nas życie, to w Jego człowieczeństwie doświadczamy miłości, którą Bóg nas kocha. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16).

Dzisiaj Jezus wzywa każdego z nas, tak jak kiedyś wzywał świętego Jakuba i innych apostołów. Tu tutaj, w Santiago, każdy powinien usłyszeć to wezwanie i w nie uwierzyć: „Bóg mnie wzywa, Bóg mnie posyła”. Od całych wieków Bóg o nas myślał i kochał nas jako istoty jedyne i niepowtarzalne. Wzywa nas, a Jego wezwanie ukonkretnia się w Jezusie Chrystusie, który mówi do nas słowa, które kierował kiedyś do apostołów: „Pójdź za Mną”. On jest drogą, która prowadzi nas do Ojca!

Musimy jednak wiedzieć, że nam samym brakuje siły, wytrwałości i czystości serca, by całym życiem i całym sercem pójść za Bogiem. Prośmy dziś Maryję, która pierwsza poszła drogą swego Syna, o wstawiennictwo.

Jezus pragnie towarzyszyć nam tak, jak towarzyszył swoim uczniom w drodze do Emaus. Tu On wskazuje nam kierunek. On daje nam siłę. Po powrocie do domu, będziemy mogli powiedzieć – jak uczniowie z ewangelicznej opowieści – że serca pałały w nas, kiedy On rozmawiał z nami w drodze, i że rozpoznaliśmy Go po łamaniu chleba (por. Łk 24, 30. 35). Staniemy przed naszymi braćmi, zwłaszcza przed ludźmi młodymi jak wy, jako świadkowie. Tak! Świadkowie miłości Boga i Jego nadziei zbawienia.

Prawda „Szukamy prawdy”.

Niechaj słowa ostatniej pieśni brzmią w naszych sercach: wyrażają bowiem najgłębszy sens drogi św. Jakuba: szukać prawdy i głosić ją. Gdzie jest prawda? „Cóż to jest prawda?” (J 18, 38). Już kiedyś, przed wami, ktoś zadał to pytanie Jezusowi.

Widzieliśmy w przedstawieniu trzy odpowiedzi. Pierwsza – to pragnienie natychmiastowego zaspokojenia zmysłów, nieustanna pogoń za przyjemnościami życia. Na tę odpowiedź pielgrzymi odrzekli: „Zaznaliśmy przyjemności, ale (…) nadal wędrujemy w pustce”.

Także druga odpowiedź, którą dali zwolennicy przemocy, ogarnięci żądzą władzy i potrzebą panowania, nie zadowala pielgrzymów z drugiej sceny waszego przedstawienia. Ta odpowiedź wiedzie nie tylko do unicestwienia godności bliźniego – brata czy siostry – ale także do zniszczenia samego siebie. Doświadczenia naszego stulecia, a nawet naszych dni, pokazują jakże wyraźnie, co się dzieje, gdy człowiek stawia sobie za cel władzę i przewagę nad innymi.

Trzecia odpowiedź, udzielona przez narkomanów, to poszukiwanie wyzwolenia i realizacji własnej osoby poprzez ucieczkę od rzeczywistości, w świat ułudy i fantazji. To smutne doświadczenie, które dziś jest udziałem wielu ludzi, wśród nich także waszych rówieśników. Te drogi nie prowadzą do wolności, to szlak, który wiedzie do zniewolenia i autodestrukcji.

Jestem przekonany, że niepokoi was – tak samo jak prawie wszystkich młodych ludzi na całym świecie – niszczenie przez człowieka środowiska naturalnego, że leży wam na sercu kwestia ekologiczna. Oburza was rabunkowa gospodarka zasobami ziemi i postępujące zniszczenie naszego naturalnego otoczenia. I macie rację. Należy już dziś podjąć solidarne i odpowiedzialne przeciwdziałanie, zanim spustoszenie naszej planety stanie się nieodwracalne.

Możemy jednak, drodzy młodzi, mówić także o zatruciu idei i obyczajów, które może doprowadzić do unicestwienia człowieka. Tą trucizną jest grzech, z którego rodzi się kłamstwo.

Prawda i kłamstwo. Musimy wiedzieć, że nazbyt często kłamstwo jawi się jako prawda. Dlatego trzeba umieć odróżniać prawdę – Słowo, które przychodzi od Boga, od pokusy, która pochodzi od „ojca kłamstwa”. Chcę tu mówić o grzechu, jakim jest negacja Boga, odrzucenie światła. Jak mówi Ewangelia św. Jana: „światłość prawdziwa” była na świecie – Słowo, przez które stał się świat, „lecz świat Go nie poznał” (por. J 1, 9-10).

„U korzenia ludzkiego grzechu leży więc kłamstwo jako radykalne odrzucenie prawdy, zawartej w Słowie Ojca, poprzez które wyraża się miłująca wszechmoc Stwórcy. Jest to wszechmoc i zarazem miłość «Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi«” (Dominum et Vivificantem, 33)

„Prawda zawarta w Słowie Ojca”. To właśnie mówimy, gdy uznajemy Jezusa Chrystusa za prawdę. „Cóż to jest prawda?” – pytał Piłat. Jego tragedią było to, że miał daną bezpośrednio prawdę w osobie Jezusa Chrystusa i nie chciał jej uznać.

Droga młodzieży, ta tragedia nie może się powtórzyć w naszym życiu. Chrystus jest ośrodkiem wiary chrześcijańskiej: wiary, którą Kościół dziś głosi – jak czynił to zawsze – wszystkim ludziom: Bóg stał się człowiekiem . „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14). Oczy wiary odnajdują w Jezusie Chrystusie to, czym może być człowiek i jakim chce widzieć go Bóg. Zarazem Jezus objawia nam miłość Ojca.

Jak napisałem w orędziu na dzisiejszy Międzynarodowy Dzień Młodzieży, prawda jest najgłębszą potrzebą ludzkiego ducha. Musicie pragnąć prawdy o Bogu, o człowieku, o życiu i o świecie.

Ale prawda to Jezus Chrystus. Miłujcie prawdę! Żyjcie w prawdzie! Nieście prawdę światu! Bądźcie świadkami prawdy! Jezus jest prawdą, która zbawia; jest pełnią prawdy, do której doprowadzi nas Duch Prawdy (por. J 16, 13).

Droga młodzieży: nie ustawajmy w poszukiwaniu prawdy o Chrystusie, o jego Kościele. Ale zachowajmy konsekwencję: kochajmy prawdę, żyjmy w prawdzie, głośmy prawdę. Chryste, ukaż nam prawdę! Bądź dla nas jedyną prawdą!

Życie

Wreszcie, droga młodzieży, Chrystus jest życiem! Wierzę i jestem głęboko przekonany, że każdy z was kocha życie, nie śmierć. Chcecie żyć pełnią życia, z nadzieją zrodzoną ze śmiałej wizji przyszłości.

To dobrze, że kieruje wami pragnienie życia, jego pełni. Właśnie dlatego jesteście młodzi. Na czym jednak polega życie? Jaki jest jego sens, jak najlepiej i najpełniej je realizować? Przed chwilą śpiewaliście z entuzjazmem: „Jesteśmy pielgrzymami życia, wędrujemy zjednoczeni, aby kochać”. Czyż nie to właśnie jest fundamentem odpowiedzi, której szukacie?

Wiara chrześcijańska łączy miłość i życie, tworzy ścisłą między nimi więź. W Ewangelii według św. Jana czytamy: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Miłość Boża prowadzi nas ku życiu, i ta miłość, i to życie stają się rzeczywistością w Jezusie Chrystusie. On jest wcieloną miłością Ojca; w Nim „ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi” (Tt 3, 4).

Chrystus, droga młodzieży, jest więc waszym jedynym rozmówcą, któremu możecie zaufać, któremu możecie stawiać pytania najistotniejsze, dotyczące wartości i sensu życia: nie tylko życia w zdrowiu i szczęściu, ale także życia pełnego cierpienia, naznaczonego upośledzeniem fizycznym lub trudną sytuacją rodzinną czy społeczną. Tak, Chrystus jest jedynym kompetentnym rozmówcą także wtedy, gdy stawiacie dramatyczne pytania, gdy słowa nie wystarczają, by wyrazić ból i cierpienie. Pytajcie Go i słuchajcie!

Sens życiu – odpowie Jezus – nadaje miłość. Tylko ten, kto umie kochać bezwarunkowo, aż do zapomnienia o sobie, by oddać się bratu, realizuje w pełni swoje życie i w najwyższym stopniu zaświadcza o wartości swego ziemskiego istnienia. Ewangelicznym paradoksem jest to, że tracąc życie, zyskuje się je (por. J 12, 25) – paradoksem, który wyjaśnia tajemnica Chrystusa umarłego i zmartwychwstałego dla nas.

Droga młodzieży, dojrzały wymiar ludzkiego i chrześcijańskiego powołania jawi się dopiero w perspektywie daru. Myślę tu przede wszystkim o powołaniu zakonnym, gdy mężczyzna lub kobieta, ślubując zachowanie rad ewangelicznych, przyjmują zasady królestwa Bożego, które na ziemi realizował sam Chrystus. Zobowiązują się oni do dawania szczególnego świadectwa o miłości Boga ponad wszystko, przypominają każdemu z nas o powszechnym powołaniu do zjednoczenia z Bogiem w wieczności.

Dziś bardziej niż kiedykolwiek świat potrzebuje takich świadków, gdyż zaabsorbowany sprawami ziemskimi, zapomina o sprawach niebieskich. Chcę wspomnieć tu w szczególny sposób o czterystu młodych zakonnicach z hiszpańskich zgromadzeń kontemplacyjnych, które poprosiły mnie o pozwolenie uczestniczenia w tym spotkaniu. Jestem pewien, że dzisiaj jednoczą się z nami przez modlitwę w ciszy swoich klasztorów. Siedem lat temu wiele z nich brało udział w moim spotkaniu z młodzieżą na stadionie Santiago Bernabeu w Madrycie. Później, odpowiadając wielkodusznie na wezwanie Chrystusa, poszły za Nim, poświęcając Mu w ofierze całe swoje życie. Dziś poświęcają się modlitwie za Kościół, a przede wszystkim za was, młodych, abyście równie wielkodusznie umieli odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa.

Dziś pragnę z wielką radością ukazać wam, jako wzór naśladowania Chrystusa, chwalebną postać Sługi Bożego Rafaela Arnaiza Barona, oblata zakonu trapistów, zmarłego w wieku 27 lat w opactwie San Isidoro de Duenas (Palencja). Słusznie powiedziano o nim, że żył i umarł „z sercem radosnym i z wielką miłością Boga”. Podobnie jak wy był młody – przyjął wezwanie Boga i ruszył wskazaną przez Niego drogą.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną, kawałka Camino Primitivo, Camino Frances oraz tego portalu. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie mam za sobą już sześć wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. - Masz ciekawą historię związaną z Camino? - Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? - A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowiem na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości