Camino Portugues i Camino Ingles zimą 2017 roku

Piotr DrzewieckiNews, Peter Alex, Trasa Camino Ingles, Trasa Camino PortuguesLeave a Comment

Camino Portugues i Camino Ingles - styczeń / luty 2017 roku

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Caminoza, jest chorobą atakującą głównie systema nervosum człowieka, ale nie ogranicza się tylko do jednego układu. Choroba może mieć objawy łagodne lub ostre. Łagodne występują głównie u osób, które jeszcze nie odkryły pełnego znaczenia Camino i jego konsekwencji dla życia człowieka. Natomiast, ostre stany pojawiają się u osób, które zakosztowały Camino. Reakcje alergiczne typowe dla osób, które cierpią na Caminozę, to:

  • Chrapanie. Budzisz się w nocy i okazuje się, że to nie współpielgrzymi w dormitorium chrapią, tylko Ty sam
  • Buen Camino. Widzisz sąsiada i mówisz mu „buen camino” zamiast „dzień dobry”.
  • Cafe con leche. Wchodzisz do kawiarni i mówisz poważnym tonem: „cafe con leche por favor, grande”. Kelnerka dziwnie patrzy na Ciebie, a Ty nawet nie zwróciłeś uwagi, że nie mówisz w ojczystym języku i dodatkowo nie pijesz na co dzień kawy z mlekiem.
  • A znasz Camino? W trakcie każdej rozmowy wplatasz wątek o Camino, nawet jeśli dyskusja dotyczy polityki: „wygonić ich wszystkich z plecakami na jakieś odludne Camino i niech sobie pomyślą zanim coś zrobią„.
  • Księgarnia. Masz wszystkie (podkreślam – W S Z Y S T K I E) książki o Camino, a wchodząc do księgarni od razu kierujesz się do półki z literaturą podróżniczą i przewodnikami, aby sprawdzić czy, aby przypadkiem nic nowego się nie pojawiło. W ten sposób zamiast kupić kolorowankę dla dziecka wracasz do domu z kolejną pozycją i na pytanie żony w progu: „czy kupiłeś?” odpowiadasz zgodnie z „prawdą”, że kolorowanek nie było.
  • inne – jakie?

Caminoza jest chorobą układową i dlatego może dotknąć każdy narząd człowieka. Trzeba ją leczyć, a leczenie odbywa się poprzez bycie na Camino de Santiago. Chociaż w tym pół śmiesznym wywodzie dochodzę do wniosku, że jednak z Camino jest trochę jak uzależnieniem – im więcej bierzesz, tym mniejsza jest Twoja odporność i większe uzależnienie. Ale o tym innym razem, aby nie kalać tej euforii, która towarzyszy mi, gdy stoję niczym Niepokonany Seabiscuit w blokach startowych odliczając godziny do lotu do Porto 😉 Plan jest taki, że ruszam „leczyć się” na Camino Portugues i Camino Ingles. Tak, dwa szlaki, o ile się uda i zdrowie pozwoli. Jeden szlak to za mało. Wiem lekko pazerny jestem, ale cóż byliście na Camino, więc rozumiecie mnie doskonale (a jak nie byliście, to uważajcie). Tym razem pielgrzymka będzie w porze zimowej, na przełomie stycznia i lutego.

Jak wygląda plan i koszty podróży?

Do Porto lecę z Warszawy (Lotnisko Chopina) liniami WizzAir. Kolejnego dnia po przylocie ruszam trasą (najprawdopodobniej) Caminho Portugues Central. Zastanawiam się jeszcze nad trasą nadbrzeżną, ale tutaj mam obawy związane z pogodą. Przejście do Santiago de Compostela powinno mi zająć około 9-13 dni w zależności od wybranego wariantu. W dniu dotarcia do Santiago de Compostela mam zamiar przemieścić się na wieczór do Ferrol i tam odpocząć jeden dzień. Następnie w 3-5 dni przejść z Ferrol do Santiago de Compostela Camino Ingles. Z tym szlakiem związane jest pewne wyzwanie wynikające z tego, że zmieniono zasady wydawania compostelek za przejście z La Corunii. Mam zamiar sprawdzić to na swoim żywym organizmie posługując się różnymi paszportami pielgrzyma (credencialami), w celu weryfikacji w Biurze Pielgrzyma za co wydadzą mi potwierdzenie przejścia szlaku 😉 Niestety kontakt z Biurem Pielgrzyma i katedrą jest mocno utrudniony, więc pewne rzeczy trzeba testować już na drodze. Po powrocie dam znać. Po dojściu do Santiago de Compostela jeden dzień przerwy. Kolejnego dnia przejazd ALSA bezpośrednio na lotnisko do Porto i wylot wieczorem do Warszawy. Koszty transportu:

  • przeloty – 450 PLN – w cenie bagaż rejestrowany, tj. do luku.
  • przejazd ALSA (Santiago de Compostela – Aeropuerto Porto) – 33 EUR.
  • przejazd RENFE (Santiago de Compostela – Ferrol) – 8-12 EUR (cena zależy od wybranego pociągu).

Camino all-inclusive czy Camino niskokosztowe?

Tym razem mam zamiar przetestować pielgrzymkę niskokosztową. Bez łażenia po knajpach i próbowania lokalnego jedzenia. Tym, którzy pomyślą, że to tak trochę bez sensu i trzeba testować, i próbować, odpowiem tak: w Portugalii i Hiszpanii byłem już parę razy i degustowałem sporo różnych rzeczy, więc tym razem mogę sobie darować. Natomiast chciałbym spróbować samodzielnego gotowania przez cały czas pielgrzymki oraz zrezygnuję z wizyt w barach i restauracjach (chociaż może, czasem, jakaś cafe americano w chwili kryzysu jako mała nagroda ;). Koszty transportu oszacowałem wyżej, natomiast koszt dzienny szacuję na 10-15 EUR. Ceny noclegów nie zbiję, ponieważ nie mam na nie wpływu, a donativo w moim rozumieniu nie oznacza za darmo. Jedyne na co mam realny wpływ to wydatki na jedzenie, które mam zamiar ograniczyć w zaplanowany sposób (o czym niżej).

Jedzenie – w jaki sposób chcę ograniczyć koszty pielgrzymki?

Skoro ograniczam koszty i mam zamiar omijać zasysające mnie z daleka bary i restauracje, to zostaje mi gotowanie lub korzystanie z przekąsek. Biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia z Camino, zabieram ze sobą:

  • zrobione samodzielnie batony (w składzie sezam, amarantus, słonecznik i miód) – na przekąskę w ramach kryzysu.
  • małe opakowanie kawy (bardzo drobno zmielona, rozpuszcza się prawie jak rozpuszczalna, ale nią nie jest) oraz małe opakowanie czarnej herbaty jaśminowej liściastej (bardzo aromatyczna i mocna);
  • trzy buteleczki (po 100 ml) z miodem, sosem sojowym i olejem + dwa małe pudełeczka z pieprzem i solą. Dlaczego? Z wyposażeniem kuchni na trasie w przyprawy jest różnie, szczególnie w dodatki, a ich zabranie to zero kłopotu. Wzbogacą szybko gotowane potrawy oraz herbatę.
  • nóż i widelec oraz mały metalowy kubek. Menażki nie biorę. Liczę, że jednak jakieś naczynia, w których można zrobić posiłek będą na miejscu.

To tyle w kwestii jedzenia. Oczywiście pielgrzymka zweryfikuje moje plany. Na pewno po powrocie przekażę odpowiednie info jak udało się zrealizować założenia. Jakieś pomysły jak jeszcze ułatwić sobie życie?

Ekwipunek – co zabrać na Camino Portugues i Camino Ingles zimą

Z ekwipunkiem mam jak zwykle najwięcej rozterek. Z jednej strony ciekawi mnie jaka będzie pogoda (a aktualnie ma być między przelotnie deszczowo a deszczowo), ponieważ ona będzie determinowała w czym będę wędrował. Z drugiej strony zastanawiam się nad ilością rzeczy, co wynika z tego, że różnie może być z praniem i suszeniem. Stąd (po 3 testowych pakowaniach) zabieram:

  • plecak Deuter Act Lite 50+10;
  • śpiwór Deuter Orbit 5 z zakresem temperatur: ekstremalna -9, graniczna +5, komfortowa+9, powinno wystarczyć do schronisk;
  • buty Meindl Borneo 2 MFS;
  • stuptuty (ochraniacze) na buty i spodnie;
  • kijki trekkingowe;
  • poncho przeciwdeszczowe Tatonki z jednoczesnym garbem na plecak;
  • 2 pary spodni z ochroną od wiatru i deszczu;
  • 1 polar 100 na schronisko;
  • 1 bluza, którą nabyłem z rekomendacji Łukasza z Gdziej indziej i dotychczas jestem zadowolony;
  • kurtka softshell + kurtka puchowa z Decathlonu (pakowana w kokon, lekka);
  • 3 zmiany bielizny;
  • 3 zmiany odzieży termoaktywnej (spodnie + bluzka);
  • szalik, czapka, maska (od wiatru), rękawiczki;
  • ręcznik szybkoschnący;
  • kosmetyki (szczoteczka, pasta, krem, żel pod prysznic);
  • proszek do prania (małe opakowanie) – zamierzam prać tylko odzież termoaktywną oraz bieliznę i skarpety; reszta wytrzymuje brzydkie zapachy dłużej, więc na ich pranie zdecyduję się, jak ludzie i zwierzęta zaczną ode mnie uciekać 😉
  • apteczka (lekarstwa, coś od obtarć, jakaś maść rozgrzewająca itp.);
  • czołówka, telefon, kamera, aparat, długopis, paszporty pielgrzyma, zatyczki do uszu.

Całość waży około 11-12 kg. Ktoś ma jakiś pomysł o czym mogłem zapomnieć?! No tak, byłbym prawie zapomniał! Jeszcze zdjęcie żony… dla obrony przed potworami i przygodnymi łotrami.

Buen Camino, do zobaczenia na FB.COM/Caminodelavida!

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną, kawałka Camino Primitivo, Camino Frances oraz tego portalu. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie mam za sobą już sześć wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. - Masz ciekawą historię związaną z Camino? - Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? - A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowiem na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości