Pielgrzymi pobili rekord z 2010 roku na Camino de Santiago – kilka refleksji

Piotr DrzewieckiNews, Peter Alex2 Komentarze

Pielgrzymi pobili rekord z 2010 roku na Camino de Santiago – kilka refleksji

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Stało się to co wszyscy się spodziewali w tym roku. Liczba pielgrzymów, którzy otrzymali potwierdzenie przejścia Camino de Santiago przekroczyła wartość z 2010 roku, który był określany mianem Santo Ano. Na dzień 12 listopada odnotowano 272 499 pielgrzymów.

Mijający rok również był szczególnym okresem w życiu kościoła rzymsko-katolickiego. Papież Franciszek ogłaszając Jubileusz Miłosierdzia spowodował, że otwarto tzw. Drzwi Święte, w kościołach które je posiadają. Katedra w Santiago de Compostela dotychczas otwierała swoje Puerta Santa w cyklach co 6, 5, 6 i 11 lat, kiedy to święto Jakuba przypadało w niedzielę. Kolejny taki rok miał wypaść w 2021, ale decyzja papieża zmieniała nieco harmongoram.

Zapewne wielu z pątników niezależnie od motywów pielgrzymowania przeszło przez Drzwi Święte i były one dodatkową atrakcją, która wpłynęła na liczbę pielgrzymów odbywających Camino de Santiago.

272 499 pątników w mijającym roku oznacza ponad 4% wzrost w stosunku do 2010 roku w analogicznym okresie czasu. A zostało jeszcze półtora miesiąca na wędrówkę szlakiem świętego Jakuba.

Fajnie w tym porównaniu wypadają Polacy. W naszym przypadku nastąpił ponad 90% wzrost w tym samym okresie. Statystyki z roku 2016 pokazują, że nadal mamy rezerwy w postaci miesięcy letnich, gdy w tym roku odnotowaliśmy ze względu na Światowe Dni Młodzieży lekki spadek.

Warto zauważyć również pewien trend wskazujący na większy udział obcokrajowców w łącznej liczbie pielgrzymów zmierzających do grobu świętego Jakuba. W 2004 roku Hiszpanie stanowili ponad 76% pątników, w 2010 już 69% a w 2016 ledwie 46%. Każda z tych dat określa rok święty w tym ostatni Jubileusz Miłosierdzia. W latach między tymi datami udział pielgrzymów hiszpańskich wahał się między 54% a 46% z tendencją spadkową. Pokazuje to globalizację Camino de Santiago, ale z drugiej strony nie ryzykowałbym stwierdzenia, że w 2021 roku w trakcie kolejnego roku świętego Hiszpanie będą stanowili mniejszość.

Wzrost liczby pielgrzymów a zmiany na Camino de Santiago

Odpowiedzią na wzrost liczby pielgrzymów jest zdecydowana poprawa logistyki. Powstają nowe schroniska dedykowane pielgrzymom, ale też lokalne hostele odkrywają potencjał Camino de Santiago. Pojawiają się na mapie miejsca, które nadają sobie miano „albergues”, ale świadczą z reguły szerszy zakres usług w np. bed and breakfast. Mają one bardziej charakter hosteli niż typowych albergues pielgrzymich nastawionych na służbę a nie zarobek.

Kolejną dosyć charakterystyczną zmianą na Camino de Santiago jest wyposażenie niemalże wszystkich schronisk. Prawie w każdym czy to albergue czy hostelu są pralki i suszarki na monety. Wędrujący na przestrzeni ostatnich 12 lat mogą śmiało przyklasnąć, że jeszcze 5-6 lat temu pralka i suszarka to był rarytas, coś czego nie można było uświadczyć na Camino,

Z obecnością tych „luksusów” wiąże się pewna obserwacja socjologiczna, której zaznałem na ostatnim Camino de Santiago.

Z jednej strony niezależnie od nacji – pielgrzymi chcą oszczędzać. Jak obecnie można zrobić pranie? Pralki są dosyć duże, więc pranie dla jednej osoby to marnotrawstwo. Zbiera się kilka osób, robi zrzutkę i pierze wspólnie. To jest super. Innym aspektem mechanizacji prania jest zaburzenie pewnych czynności, które były powtarzane od lat na Camino: prysznic, pranie, jedzenie, spanie. Był pewien cykl, który trzeba było wykonać, ponieważ inaczej człowiek zwyczajne śmierdział. Rozmawiałem w 2015 roku z pewnym Hiszpanem, który wędrował z 7 letnią córką i mówił, że teraz Camino go rozleniwia i nie uczy pokory. Kiedyś musiał znaleźć tyle siły, aby uprać ręcznie swoje ubranie, a teraz wrzuca do pralki i ma z głowy. To nasze lenistwo spowodowało, że umieścili tutaj pralki i suszarki. Odpowiadają po prostu na nasze potrzeby.

Z drugiej strony pranie skraca czas poświęcony na często powtarzalne czynności, ale ludzie nie rekompensują tego wspólną rozmową czy zajęciami (np. gotowaniem wspólnie kolacji tam gdzie jest to możliwe). Spędzają za to czas na telefonie aktualizując statusy w social media. Akceptuję sytuację (ponieważ sam ją kreuję), w której: wrzucam zdjęcie i piszę dwa-trzy zdania ponieważ prowadzę fan page poświęcony Camino de Santiago. To mój sposób promocji szlaku. Dodatkowo rodzina i przyjaciele wiedzą, że żyję i mam się dobrze. Jednak sporo osób spędza zarówno czas wędrówki, jak i w albergue tylko w ten sposób. Nie ma interakcji z innymi pielgrzymami. Zamiast się rozsądnie odciąć trzymamy się na „smyczy” naszego życia i żyjemy TAM, a nie tutaj na Camino.

Inną emanacją wzrostu liczby pielgrzymów jest walka o nich na szlaku. Szczególnie widać to na najpopularniejszym szlaku Camino Frances. Na pewnych odcinkach sporo kilometrów przed miasteczkami z hostelami i albergue pojawiają się kolporterzy ulotek. Wręczają ulotkę z pięknymi informacjami o albergue, do którego Cię zapraszają. OK, mają prawo. Jest to akceptowalne. Prawo rynku. Jednak mało akceptowalne są metody zmiany oznakowania szlaku, aby przeszedł on obok ich albergue, restauracji czy sklepu. Z takimi sytuacjami można się spotkać najczęściej na Camino Portugues czy Camino del Norte.

Podsumowanie

Pod koniec 2015 roku Rząd Galicji wydał dokument określający zasady i plan przygotowań do kolejnego roku świętego 2021. Była w nim mowa o tym, że na terenie Galicji mają powstać co 20 km albergue. Wyposażone w wszelkie możliwe udogodnienia dla pielgrzymów. Z jednej strony fajnie, będzie gdzie spać szczególnie w związku ze spodziewaną wielką liczbą pątników. Jednak z drugiej strony określanie Camino de Santiago mianem pierwszej autostrady Europy, która budowała w pewien sposób jej tożsamość nabiera nowego znaczenie. Szlak rzeczywiście staje się autostradą. Jedziesz nią i zatrzymujesz się tylko, aby zatankować i zjeść Mac’a. Jest w tym jeden pozytyw, to od nas zależy jak szybko pojedziemy, z czego skorzystamy i gdzie staniemy.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną, kawałka Camino Primitivo, Camino Frances oraz tego portalu. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie mam za sobą już sześć wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. - Masz ciekawą historię związaną z Camino? - Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? - A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowiem na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości

  • Aneta

    Super artykuł. Nareszcie ktoś napisał o ”dogodnościach” na Camino, które tak naprawdę zaburzają cały sens tej wędrówki. Camino teraz to czysty biznes, rzadko spotyka się prawdziwego pielgrzyma. Byłam w tym roku pierwszy raz i było naprawdę ciężko … Czuję się rywalizację dookoła, kto pierwszy dotarł do albergue, kto ile km przeszedł. Ale jest możliwe odcięcie się od tego maratonu. Mi się udało 🙂 Pozdrawiam wszystkich prawdziwych pielgrzymów!

    • O tych rzeczach trzeba mówić i pisać, ale co do „prawdziwych pielgrzymach” – to nie uznaję takiego określenia, jest zbyt subiektywne i nie ma jakichkolwiek kryteriów, które pozwoliłyby zdefiniować obiektywnie taką osobę. Każdy ma swoje Camino, a od tego co nam niepotrzebne można się odciąć.