Film „Pielgrzym” – Marek Kamiński i Jan Czarlewski – recenzja

Piotr DrzewieckiFilmy z Camino, News, Peter AlexLeave a Comment

Film „Pielgrzym” – Marek Kamiński i Jan Czarlewski – recenzja

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Recenzowanie filmów ma dużo wspólnego z ocenianiem jedzenia w knajpach. Smakują, po prostu były lub odstawiam je po pierwszym kęsie. Subiektywnie oceniam na gorąco. Od razu po spożyciu. Obiektywnie patrzę dopiero kolejnego dnia, gdy organizm zaakceptuje posiłek. Na tym etapie wypowiedzi można dyplomatycznie zakończyć recenzję, ale wpis byłby o niczym.

Z Markiem Kamińskim mam pewnego rodzaju zagwozdkę. Z jednej strony robi fajne projekty, stara się pomagać ludziom – dzieciom. 3 Biegun jako idea jest nieźle pomyślany. Z drugiej strony śledząc jego profile w mediach społecznościowych mam wrażenie jakbym czytał polską wersję Paulo Coelho. Podobnie było z relacjami z jego wyprawy, pielgrzymki do Santiago de Compostela. Od razu było widać, kiedy Marek Kamiński wrzucał coś sam, a kiedy robili to jego ludzie. Najbardziej autentyczny i poruszający był wtedy, gdy robił to samodzielnie (pomijając detale estetyczne). Wtedy był Markiem Kamińskim, a nie Markiem „3 Biegun PR i Marketing”, którego ktoś próbował nieudolnie cenzurować lub pozycjonować jako zupełnie inną osobę.

W filmie widzę znowu Marka Kamińskiego, w którego chciałbym wierzyć i który pociąga. To jest plus filmu zrealizowanego przez Jana Czarlewskiego. Kamiński nie odkrywa Ameryki, nazwa uczucia, stany, pragnienia, emocje towarzyszące każdemu pielgrzymowi. Ta prostota jest największym atutem „Pielgrzyma”. Nie ma wreszcie ubogiej i nie nadającej się dla mnie do strawienia wersji Paulo Coelho.

Marek idąc przez Europę ma szansę rozmawiać z ludźmi, którzy sami wychodzą do niego. Szczególnie w Polsce, gdzie miejscami całe wioski ustawiają się by go przywitać. Są ludzie, którzy z nim wędrują i poruszają różne tematy. Często irracjonalne: czy beton zwiąże na Marsie? Jeden z zabawniejszych momentów, to pytanie dziennikarza ze Szczecina: „gdzie Pan idzie?”. Chyba nie było osoby w audytorium Europejskiego Centrum Solidarności, która nie wybuchnąłby śmiechem.

Czasami słychać w tle pytania reżysera: „jak się czujesz?” i z reguły pada odpowiedź: „po prostu idę”. Film oddaje doskonale to co się dzieje z człowiekiem na trasie. Po kilkuset kilometrach już nie czujesz bólu fizycznego, ponieważ WSZYSTKO Cię boli. Najtrudniejsze jest wstawanie i sen. Jednak gorsze od fizycznych przypadłości są te psychiczne. „O czym myślisz? – pyta reżyser. O niczym. Jak się o niczym nie myśli, to się podróżuje w głąb siebie” – odpowiada Marek. To zdanie z filmu zapisałem w moim notesie pogrubioną czcionką. Podoba mi się.

O czym myślisz? O niczym. Jak się o niczym nie myśli, to się podróżuje w głąb siebieMarek Kamiński

W dyskusji po pokazie Czarlewski wspomina, że Marek spędził 10 dni w Niemczech. Nie było od niego żadnej wiadomości. Wtedy miał wg. niego największy kryzys. Po co iść? Co ja tutaj robię? Pytania nie brzmią dla Was znajomo?

Napiszę, to jeszcze raz – nie ma w tym filmie odkrywania Camino de Santiago na nowo. Jednak dialogi i sytuacje świetnie oddają życie pielgrzyma na szlaku. Oglądając film Czarlewskiego pomyślicie – też tak miałem, też tak się czułem, też miałem kontuzje, bąble, pęcherze, zapalenie mięśnia, bolał mnie piszczel czy chwile zwątpienia. Dzięki „Pielgrzymowi” wracam na Camino de Santiago.

Jeżeli nastawiacie się na film w stylu „The Way”, to się rozczarujecie. Nie ten gatunek, nie ten budżet i nie ten aktor oraz reżyser. Interesującym uzupełnieniem filmu jest muzyka ze słowami Ultreia et Suseia. Czarlewski wspomina, że inspiracją do niej była Kerry z USA. Dziewczyna o ciekawym głosie, którą Marek spotkał na trasie w Hiszpanii a operator nagrał na potrzeby filmu. Muzyka świetnie wybija rytm pielgrzymki.

I to tyle plusów. Merytorycznie poprawny, wreszcie Kamiński jest Kamińskim, a nie kimś obcym. Film układa się w jedną całość. Brawa dla reżysera za to, że przez 2000 km był stanie towarzyszyć bohaterowi w trasie. W sumie przeszedł z nim połowę dystansu. Ciekawe, czy dostał compostelkę? 😉

Jednak to tyle. Denerwowała mnie kamera, która się trzęsła cały czas. Rozumiem. Film drogi, dokument. Jednak to nie Blair Witch Project. Pokazano za mało ciekawych spotkań z ludźmi na trasie. Podobno nie wpasowały się w koncepcję. Pytanie tylko kiedy ona powstawała, przed – po czy życie ją zweryfikowało. Warto zaznaczyć, że operator często nie miał szansy na kolejne ujęcie lub jakieś mu umknęły, ponieważ nie można zatrzymać chwili.

Marka Kamińskiego nie było na pokazie. Przebywa na wakacjach z dziećmi. Jadą kamperem przez Europę. Byli w Santiago de Compostela, teraz są w Marrakeszu. W filmie mówi, że na szlaku, w podróży czuje się jak u siebie, a w domu obco. Może to właśnie jest rozwiązanie, aby stworzyć „dom” w podróży z rodziną. Może wreszcie odnalazł siebie. Swój biegun. Usprawiedliwiony.

Czy warto obejrzeć ten film? Tak, choćby po to, aby przypomnieć sobie Drogę i poczuć pragnienie prostego życia na Camino de Santiago. Pamiętajcie: de gustibus non est disputandum. Jak z jedzeniem – film po prostu był.

[2016-11-17 – uzupełnienie]
PS. Jeżeli szukacie recenzji filmu i książki Marka Kamińskiego Trzeci Biegun, to zapraszam na bloga Łukasza Śledzieckiego – Gdzie indziej.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną, kawałka Camino Primitivo, Camino Frances oraz tego portalu. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie mam za sobą już sześć wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. - Masz ciekawą historię związaną z Camino? - Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? - A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowiem na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości