Ekwipunek na Camino del Norte 2011

Piotr DrzewieckiEkwipunek, News45 Komentarze

Pielgrzymie plecaki

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Przygotowując listę rzeczy na tegoroczną wyprawę przejrzałem poprzednie nasze wpisy: Bagaż – porady i wskazówki i Porad ciąg dalszy, które popełniła floresqa w ubiegłym roku przed Camino del Norte. No i wszyło, że tym razem trochę mniej wezmę. A tak na serio, to wręcz napiszę – dramatycznie mniej. Ograniczenie liczby rzeczy wynika z dwóch przyczyn: doświadczenie ubiegłoroczne oraz konieczność zabrania tylko bagażu podręcznego (chciałem zredukować koszt transportu).

Bagaż podręczny zgodnie z wymaganiami przewoźników, którymi lecę może mieć wymiary: 55 x 40 x 20 cm i wagę nieprzekraczającą 10 kg.

Plecak po spakowaniu  rzeczy wymienionych niżej waży 6 kg. Po dodaniu aparatu, wody i jedzenia będzie to nie więcej niż 8 kg. O Jakubie, jak ja to zrobiłem? Chyba dociskałeś wszystko swoją stopą z góry. Niektórzy z moich znajomych pukają się w czoło jak słyszą co ze sobą zabieram i twierdzą, że teraz już wiedzą, czemu beret leży krzywo na mojej głowie – mam zwyczajnie nierówno pod sufitem. W ubiegłym roku myślałem, że nie uda mi się zbić wagi. Jednak ciężka stopa Jakuba, którą pomagał Hiszpanom kopać Maurów w cztery litery w czasach średniowiecznych krucjat, robi swoje.

Lista przedstawia się następująco:

  • Plecak Deuter Futura 26 litrowy z systemem Aircomfort, czyli siatką oddzielającą plecy od plecaka. Sprawdza się podczas wysokich temperatur, gdy upał jest bardzo dokuczliwy, a człowiek pocąc się mógłby robić za prysznic. Ten plecak ma od razu w pakiecie rain cover. Porównanie do ubiegłego roku: zrezygnowałem z plecaka Deuter Act Lite 50+10. Jedyny powód jest taki, że nie spełnia on wymagań bagażu podręcznego.
  • Sandały Teva Hurricane (ten sam model co w poprzednim roku) są dwie marki sandałów do trekking, w które warto inwestować – Teva i Source. Różnica między nimi jest taka, że Teva łapie szybko brzydki zapach. Kupując sandały warto pamiętać, aby dobierać modele nieco większe, aby była delikatna ochrona na palce. Lepiej zaczepiać o podłoże czubkiem sandała niż palcami. Dodatkowo pojawiają się modele, które mają ochronę na palce. Bardziej przypominają buty z dziurami niż sandały. To też ciekawa opcja, no i ich plusem jest to, że rzadziej wpadają kamyczki, które mogą doprowadzać do szewskiej pasji.
    Porównanie do ubiegłego roku: zrezygnowałem z butów trekkingowych, ale w zamian postaram się wcisnąć klapki (tzw. „japonki”), aby trochę stopy odpoczęły od sandałów.
  • Śpiwór Deuter Orbit 5. Śpiwór z zakresem temperatur: ekstremalna -9, graniczna +5, komfortowa+9 (w moim przypadku) na ten szlak (szczególnie jak ktoś zamierza spać pod chmurką) był wystarczający.
    Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
  • Prześcieradełko przeciw insektom (firmy Lifesystems – Bed Bugs Undersheet). Nauczony doświadczeniem poprzedniego Camino zabieram je. Waży 100 g. Nie chciałbym, aby pogryzły mnie pluskwy, tym bardziej, ze jednorazowe prześcieradełka hospitaleiro rozdawali tylko w Galicji. Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
  • Streamer – pojemnik na wodę wkładany do wnętrza plecaka, z którego pije się za pośrednictwem rurki. Woda dzięki temu jest chłodna przez cały dzień.
  • Softshell – przydaje się na chłodne poranki. Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
  • Spodnie – 3 pary: 2 długie (z odpinanymi i podwijanymi nogawkami, więc można z nich zrobić spodenki i szorty) oraz 1 szorty.
    Porównanie do ubiegłego roku: w zasadzie bez zmian, różnica sprowadza się do tego, że w miejsce krótki spodenek wziąłem długie, z których można zrobić szorty lub właśnie krótkie spodenki
  • Koszulki – 3 sztuki – wszystkie szybkoschnące i do tego podobno ciężko łapiące brzydkie zapachy Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
  • Bielizna: 3 x gatki oraz 1 para skarpet. Porównanie do ubiegłego roku: tylko jedna para skarpet, gdyby było zimno. Nie biorę butów, więc skarpety nie będą mi potrzebne.
  • Nakrycie głowy – chusta arafatka, służąca jako nakrycie głowy w gorący dzień oraz jako szalik w zimny poranek, bądź jako kocyk, gdy trzeba usiąść. Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
  • Kije trekkingowe – w związku z tym, że biorę tylko bagaż podręczny, a do niego nie można zabrać kijków, to te kupię dopiero w Hiszpanii. Oczywiście wchodzi jeszcze w grę kostur, ale to zobaczymy na miejscu. Znalazłem w Irun (skąd wyruszam) Decathlon, a dzięki uprzejmości Artura wiem jak tam dojechać komunikacją miejską (dzięki Artur, będę kroczył Twoimi śladami!). Porównanie do ubiegłego roku: będą o ile je kupie w Hiszpanii
  • Ręcznik – szybkoschnący, kupiony w ubiegłym roku w Decathlonie. Niestety jego wadą jest to, że szybko łapie brzydki zapach, który ścieramy z nas. Więc trzeba go co jakiś czas przepłukać/przeprać. Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
  • Saszetka na dokumenty – oczywiście, że zabieram. Porównanie do poprzedniego roku: bez zmian
Ponieważ biorę tylko bagaż podręczny to kosmetyki w trakcie przewozu muszą być ograniczone do minimum. Co prawda niektórzy mówią, że uda się czasami przewieźć więcej niż się posiada, ale nie zamierzam ryzykować i zostawiać czegoś na kontroli bezpieczeństwa.

Na stronie linii lotniczych jest takie info:

Płyny w bagażu podręcznym podlegają następującym ograniczeniom:

  • Płyn musi znajdować się w pojemniku o maksymalnej pojemności 100 ml.
  • Wszystkie pojemniki z płynami nieprzekraczające limitu 100 ml pojemności powinny swobodnie mieścić się w przezroczystej, zamykanej torbie plastikowej o pojemności 1 l i wymiarach 20 cm x 20 cm.
  • Torbę plastikową należy oddzielnie przedstawić do kontroli bezpieczeństwa.

W przypadku niespełnienia powyższych wymagań płynów należy pozbyć się przy punkcie kontroli bezpieczeństwa.

Więcej informacji o kontroli bezpieczeństwa, bagażu podręcznym (zwanym inaczej kabinowym) można przeczytać na stronie lotniska im F. Chopina oraz Urzędu Lotnictwa.

Spróbuję zatem zabrać:

  1. Małą szczoteczkę do zębów (Jordan produkuje świetne małe szczoteczki do zębów składane i zamykane w małe pudełka)
  2. Turystyczną pastę do zębów (poj. 30 ml)
  3. Jakiś dezodorant, płyn po goleniu oraz maszynkę do golenia (ostrze musi być zabezpieczone w osobnym pojemniku)
  4. Płyn do soczewek
  5. Żel do kąpieli, ewentualnie mydło oraz coś do prania, krem z filtrem UV trzeba będzie zakupić na miejscu.

Torebka, o której piszą na stronie przewoźnika jest do zakupienia w niektórych drogeriach.

Tutaj problem jest podobny – tylko bagaż podręczny. W związku z tym nie mogę wziąć igły do przebijania pęcherzy. Spirytus i wodę utlenioną w żelu zapakuję razem z kosmetykami. Biorę zatem:

  • Bandaż elastyczny,
  • Bandaż zwykły,
  • Gaziki – 3 komplety,
  • Plaster,
  • Wodę utlenioną w żelu,
  • Mały spirytus do dezynfekcji,
  • Fenistil od ukąszeń,
  • Lekarstwa, które biorę,
  • Środki przeciwbólowe oraz na niestrawność i biegunkę (nifuroksazyd),
  • Zatyczki do uszu.

Zmiana w stosunku do ubiegłego roku:

Nie biorę witamin, litorsalu, ferwexu, żeli przeciwbólowych, mokrych chusteczek do rąk, igieł, nożyczek.

  • Latarkę tzw. „czołówkę”
  • Dokumenty – paszport, dowód osobisty, EKUZ, dowód prywatnego ubezpieczenia w trakcie podróży (obejmuje m.in. NNW w pakiecie rozszerzonym, odpowiedzialność cywilną w trakcie podróży, utratę bagażu)
  • Telefon
  • Aparat fotograficzny – mam uniwersalną ładowarkę, przez którą mogę ładować telefon i aparat, więc jeden gadżet odpada.
  • Paszport pielgrzyma wydany przez Stowarzyszenie Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce (pisałem o tym tutaj)
  • Rozmówki polsko-hiszpańskie

Zmiana w stosunku do ubiegłego roku – nie zabieram:

  • Agrafki, klamerek, sznurka do suszenia ubrania
  • Kubka, sztućców
  • Noża, zapalniczki
  • Pidżamy,
  • Karimaty, tudzież maty samopompującej
  • Podręcznej torby (przecież wszystko mam ze sobą)

W przypadku niektórych składników ekwipunku wymieniałem firmy, bynajmniej nie dlatego, że zapłaciły mi za reklamę. Często spotykam się z pytaniami – co jest lepsze? jaka firma? No to macie, jednak wybieracie i bierzecie na własną odpowiedzialność.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino de Santiago". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną (Camino del Norte) oraz tego skromnego portalu. Później wędrował również Camino Frances, kawałek Camino Primitivo, Camino Portugues Central oraz Camino Ingles. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie ma za sobą już osiem wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. Czasami bywam również przewodnikiem po Camino de Santiago w Hiszpanii dla grup polsko i anglojęzycznych, dzieli się wiedzą i przekazuje pasję do wędrowania Drogami św. Jakuba. Masz ciekawą historię związaną z Camino? Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Chcesz nawiązać współpracę w celu promocji Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowie na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości