Ekwipunek na Camino del Norte 2011

Piotr DrzewieckiEkwipunek, News45 Komentarze

Pielgrzymie plecaki

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

Przygotowując listę rzeczy na tegoroczną wyprawę przejrzałem poprzednie nasze wpisy: Bagaż – porady i wskazówki i Porad ciąg dalszy, które popełniła floresqa w ubiegłym roku przed Camino del Norte. No i wszyło, że tym razem trochę mniej wezmę. A tak na serio, to wręcz napiszę – dramatycznie mniej. Ograniczenie liczby rzeczy wynika z dwóch przyczyn: doświadczenie ubiegłoroczne oraz konieczność zabrania tylko bagażu podręcznego (chciałem zredukować koszt transportu).

Bagaż podręczny zgodnie z wymaganiami przewoźników, którymi lecę może mieć wymiary: 55 x 40 x 20 cm i wagę nieprzekraczającą 10 kg.

Plecak po spakowaniu  rzeczy wymienionych niżej waży 6 kg. Po dodaniu aparatu, wody i jedzenia będzie to nie więcej niż 8 kg. O Jakubie, jak ja to zrobiłem? Chyba dociskałeś wszystko swoją stopą z góry. Niektórzy z moich znajomych pukają się w czoło jak słyszą co ze sobą zabieram i twierdzą, że teraz już wiedzą, czemu beret leży krzywo na mojej głowie – mam zwyczajnie nierówno pod sufitem. W ubiegłym roku myślałem, że nie uda mi się zbić wagi. Jednak ciężka stopa Jakuba, którą pomagał Hiszpanom kopać Maurów w cztery litery w czasach średniowiecznych krucjat, robi swoje.

Lista przedstawia się następująco:

Plecak Deuter Futura 26 litrowy z systemem Aircomfort, czyli siatką oddzielającą plecy od plecaka. Sprawdza się podczas wysokich temperatur, gdy upał jest bardzo dokuczliwy, a człowiek pocąc się mógłby robić za prysznic. Ten plecak ma od razu w pakiecie rain cover.
Porównanie do ubiegłego roku: zrezygnowałem z plecaka Deuter Act Lite 50+10. Jedyny powód jest taki, że nie spełnia on wymagań bagażu podręcznego.
Sandały Teva Hurricane (ten sam model co w poprzednim roku) są dwie marki sandałów do trekking, w które warto inwestować – Teva i Source. Różnica między nimi jest taka, że Teva łapie szybko brzydki zapach. Kupując sandały warto pamiętać, aby dobierać modele nieco większe, aby była delikatna ochrona na palce. Lepiej zaczepiać o podłoże czubkiem sandała niż palcami. Dodatkowo pojawiają się modele, które mają ochronę na palce. Bardziej przypominają buty z dziurami niż sandały. To też ciekawa opcja, no i ich plusem jest to, że rzadziej wpadają kamyczki, które mogą doprowadzać do szewskiej pasji.
Porównanie do ubiegłego roku: zrezygnowałem z butów trekkingowych, ale w zamian postaram się wcisnąć klapki (tzw. „japonki”), aby trochę stopy odpoczęły od sandałów.
Śpiwór Deuter Orbit 5. Śpiwór z zakresem temperatur: ekstremalna -9, graniczna +5, komfortowa+9 (w moim przypadku) na ten szlak (szczególnie jak ktoś zamierza spać pod chmurką) był wystarczający.
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
Prześcieradełko przeciw insektom (firmy Lifesystems – Bed Bugs Undersheet). Nauczony doświadczeniem poprzedniego Camino zabieram je. Waży 100 g. Nie chciałbym, aby pogryzły mnie pluskwy, tym bardziej, ze jednorazowe prześcieradełka hospitaleiro rozdawali tylko w Galicji.
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
Streamer – pojemnik na wodę wkładany do wnętrza plecaka, z którego pije się za pośrednictwem rurki. Woda dzięki temu jest chłodna przez cały dzień.
Softshell – przydaje się na chłodne poranki.
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
Spodnie – 3 pary: 2 długie (z odpinanymi i podwijanymi nogawkami, więc można z nich zrobić spodenki i szorty) oraz 1 szorty.
Porównanie do ubiegłego roku: w zasadzie bez zmian, różnica sprowadza się do tego, że w miejsce krótki spodenek wziąłem długie, z których można zrobić szorty lub właśnie krótkie spodenki
Koszulki – 3 sztuki – wszystkie szybkoschnące i do tego podobno ciężko łapiące brzydkie zapachy
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
Bielizna: 3 x gatki oraz 1 para skarpet
Porównanie do ubiegłego roku: tylko jedna para skarpet, gdyby było zimno. Nie biorę butów, więc skarpety nie będą mi potrzebne.
Nakrycie głowy – chusta arafatka, służąca jako nakrycie głowy w gorący dzień oraz jako szalik w zimny poranek, bądź jako kocyk, gdy trzeba usiąść.
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian
Kije trekkingowe – w związku z tym, że biorę tylko bagaż podręczny, a do niego nie można zabrać kijków, to te kupię dopiero w Hiszpanii. Oczywiście wchodzi jeszcze w grę kostur, ale to zobaczymy na miejscu. Znalazłem w Irun (skąd wyruszam) Decathlon, a dzięki uprzejmości Artura wiem jak tam dojechać komunikacją miejską (dzięki Artur, będę kroczył Twoimi śladami!)
Porównanie do ubiegłego roku: będą o ile je kupie w Hiszpanii
Ręcznik – szybkoschnący, kupiony w ubiegłym roku w Decathlonie. Niestety jego wadą jest to, że szybko łapie brzydki zapach, który ścieramy z nas. Więc trzeba go co jakiś czas przepłukać/przeprać.
Porównanie do ubiegłego roku: bez zmian.
Saszetka na dokumenty – oczywiście, że zabieram.
Porównanie do poprzedniego roku: bez zmian
Ponieważ biorę tylko bagaż podręczny to kosmetyki w trakcie przewozu muszą być ograniczone do minimum. Co prawda niektórzy mówią, że uda się czasami przewieźć więcej niż się posiada, ale nie zamierzam ryzykować i zostawiać czegoś na kontroli bezpieczeństwa.

Na stronie linii lotniczych jest takie info:

Płyny w bagażu podręcznym podlegają następującym ograniczeniom:

  • Płyn musi znajdować się w pojemniku o maksymalnej pojemności 100 ml.
  • Wszystkie pojemniki z płynami nieprzekraczające limitu 100 ml pojemności powinny swobodnie mieścić się w przezroczystej, zamykanej torbie plastikowej o pojemności 1 l i wymiarach 20 cm x 20 cm.
  • Torbę plastikową należy oddzielnie przedstawić do kontroli bezpieczeństwa.

W przypadku niespełnienia powyższych wymagań płynów należy pozbyć się przy punkcie kontroli bezpieczeństwa.

Więcej informacji o kontroli bezpieczeństwa, bagażu podręcznym (zwanym inaczej kabinowym) można przeczytać na stronie lotniska im F. Chopina oraz Urzędu Lotnictwa.

Spróbuję zatem zabrać:

  1. Małą szczoteczkę do zębów (Jordan produkuje świetne małe szczoteczki do zębów składane i zamykane w małe pudełka)
  2. Turystyczną pastę do zębów (poj. 30 ml)
  3. Jakiś dezodorant, płyn po goleniu oraz maszynkę do golenia (ostrze musi być zabezpieczone w osobnym pojemniku)
  4. Płyn do soczewek
  5. Żel do kąpieli, ewentualnie mydło oraz coś do prania, krem z filtrem UV trzeba będzie zakupić na miejscu.

Torebka, o której piszą na stronie przewoźnika jest do zakupienia w niektórych drogeriach.

Tutaj problem jest podobny – tylko bagaż podręczny. W związku z tym nie mogę wziąć igły do przebijania pęcherzy. Spirytus i wodę utlenioną w żelu zapakuję razem z kosmetykami. Biorę zatem:

  • Bandaż elastyczny,
  • Bandaż zwykły,
  • Gaziki – 3 komplety,
  • Plaster,
  • Wodę utlenioną w żelu,
  • Mały spirytus do dezynfekcji,
  • Fenistil od ukąszeń,
  • Lekarstwa, które biorę,
  • Środki przeciwbólowe oraz na niestrawność i biegunkę (nifuroksazyd),
  • Zatyczki do uszu.

Zmiana w stosunku do ubiegłego roku:

Nie biorę witamin, litorsalu, ferwexu, żeli przeciwbólowych, mokrych chusteczek do rąk, igieł, nożyczek.

  • Latarkę tzw. „czołówkę”
  • Dokumenty – paszport, dowód osobisty, EKUZ, dowód prywatnego ubezpieczenia w trakcie podróży (obejmuje m.in. NNW w pakiecie rozszerzonym, odpowiedzialność cywilną w trakcie podróży, utratę bagażu)
  • Telefon
  • Aparat fotograficzny – mam uniwersalną ładowarkę, przez którą mogę ładować telefon i aparat, więc jeden gadżet odpada.
  • Paszport pielgrzyma wydany przez Stowarzyszenie Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce (pisałem o tym tutaj)
  • Rozmówki polsko-hiszpańskie

Zmiana w stosunku do ubiegłego roku – nie zabieram:

  • Agrafki, klamerek, sznurka do suszenia ubrania
  • Kubka, sztućców
  • Noża, zapalniczki
  • Pidżamy,
  • Karimaty, tudzież maty samopompującej
  • Podręcznej torby (przecież wszystko mam ze sobą)

W przypadku niektórych składników ekwipunku wymieniałem firmy, bynajmniej nie dlatego, że zapłaciły mi za reklamę. Często spotykam się z pytaniami – co jest lepsze? jaka firma? No to macie, jednak wybieracie i bierzecie na własną odpowiedzialność.

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim na:

O Autorze

Piotr Drzewiecki

Facebook Twitter Google+

Ktoś, kiedyś zasiał w nim ziarno "Camino". Minęło długie 8 lat zanim wykiełkowało w postaci dwóch wypraw na Drogę Północną, kawałka Camino Primitivo, Camino Frances oraz tego portalu. Camino de la vida wzięło się z pasji do Camino de Santiago oraz piosenki Walk of life zespołu Dire Straits. Aktualnie mam za sobą już sześć wypraw drogami świętego Jakuba w Hiszpanii oraz kilka spacerów po polskich drogach. - Masz ciekawą historię związaną z Camino? - Chciałbyś się podzielić zdjęciami lub wiadomością? - A może nurtują Cię pytania związane z Camino de Santiago? Pisz śmiało. W miarę moich możliwości odpowiem na nie lub skieruję Cię we właściwe miejsce!

Imię (wymagane)

Adres email (wymagane)

Treść wiadomości

  • Igły można bez problemu wziąć na pokład samolotu, podobnie jak nożyczki z ostrzem do 6,5cm. A ja wziąłem z Polski szare mydło „Biały jeleń” – myłem tym i siebie i ciuchy. Naprawdę wystarcza. Dezodorant na Camino? Tylko zajmuje miejsce.
    Natomiast kubek uważam za rzecz niezbędną – szczególnie w niewyposażonych kuchniach w Galicji. Zamiast książeczkowych rozmówek polecam wgranie na komórkę słownika polsko-hiszpańskiego

    • Wolę jednak kupić te igły na miejscu, bo nawet jeśli będę przewoził zabezpieczone to może się trafić jakiś „agent”, który mnie nie przepuści. O nożyczkach wiedziałem, ale niestety moje mają dłuższe ostrze, może jak będą potrzebne to kupię na miejscu. Tak samo z nożem i kubkiem. Wspólnymi siłami z Arturem doszliśmy jakoś do Decathlonu oraz dojazdu do niego w Irun, więc myślę, że uda się.

      Dezodorant czasami się przydaje, szczególnie jak idziesz wieczorem na fieste 🙂 Poza tym akurat tutaj to miałem na myśli turystyczny sztyft (małe i poręczne).

      Kubek – akurat moje doświadczenie ubiegłoroczne podpowiada mi, że rzadko go używałem. Więc out.

      Co do słownika na telefon, to mam taki, ale… lubię mieć w ręku papier 😉 Chociaż do piątku jeszcze kilka dni i może rzeczywiście zrezygnuję.

      Dzięki!
      P.A.

  • ja chciałam zatrzymać się nad wpisem „biorę sandały, więc skarpety nie będą mi potrzebne”. jak to tak, nie reprezentować polski w skarpetach i sandałach, bez sensu!
    prześcieradło przeciwko insektom??? matko! genialne! nie wiedziałam, że coś takiego jest.
    i podsumowując, ten wpis wzbudza jednocześnie mój szacun i przerażenie hahahaha. ja bym Cię chyba nie przepuściła na lotnisku, taki jakiś podejrzanie za bardzo zorganizowany.

    • Justa!!! 🙂
      Ciężko powiedzieć, że to ojczyste skarpety 😉 Aczkolwiek można im przypisać, że były sprzedane na terenie Polski (liczy się?:) Jakoś te skarpety bardziej biorę z myślą o tym (i nadzieją zarazem), że może przyjdzie mi kimać w dzikich ostępach hiszpańskich plaż 😉
      Z tym prześcieradełkiem to niezły patent. Lifesystems produkuje całkiem niezłe rzeczy. W poprzednim roku naoglądałem się ludzi pogryzionych przez pluskwy, bo spali w jakimś hostelu na wyrkach wielokrotnie używanych przez różnych ludzi niewiadomej czystości. Po czymś takim zainwestowałem z 50 pln w prześcieradełko.

      Dobrze, że nie będziesz mnie odprowadzać na lotnisko, bo wtedy już na pewno byś sprawiła, żeby mnie nie puścili 😉

  • Peter, dlaczego trzy pary spodni? Zauważyłem że dublujesz tą pozycję, w porównaniu do poprzedniego roku. Czyli się sprawdziły. Niemal wszyscy, nie tylko na tym forum zalecają wzięcie dwóch par spodni długie/krótkie jako wystarczające.

    • Peter Alex

      Jacku,

      Tak, powielam schemat z poprzedniego roku 🙂 Wynika to z tego, że 3 pary były w sam raz dla mnie. Jednak to są spodnie robione z materiału szybkoschnącego i bardzo lekkiego, więc również nie zajmują wiele miejsca, wręcz są skompresowane maksymalnie. Nie odczuwam ich wagi w plecaku.
      Na trasie niestety różnie bywa – szczególnie na Camino del Norte, gdzie temperatura nad ranem potrafi spaść do 13 stopni latem. A szlak wcale nie jest tak do końca przetarty i czasami ciągniesz nogawkami po krzaczorach mokrych od porannej rosy, wymazany błotem. W związku z tym w tym przypadku akurat ufam sobie a nie opinii innych 🙂

      Chyba innego wytłumaczenia niż to wyżej nie znajduję 🙂

  • Peter!
    Interesuje mnie prześcieradełko przeciwko insektom. W tym roku idę pod koniec marca na Camino Via de la Plata z Sevilii. Przesceradło juz kupiłam . Zastanawiam się nie tylko ja ale i osoby kibicujące moim wyprawom na camino jak się go” instaluje” na schroniskowym materacu.Nna rogach są kółeczka, no ico dalej..? Pozdrawiam

    • Peter Alex

      Tereso!
      Też miałem z tym problem. Czasami zaciągałem za materac, gdy ten był odpowiednio mały. Jednak przy większych materacach było to trudne. Warto dokupić sobie 4 sznurówki i przywiązywać prześcieradełko do ram łóżka zostawiając trochę luzu, aby nie porwać go. Po zdjęciu strzepujesz, składasz i gitara! 😉

      Mam nadzieję, że pogoda będzie Ci dopisywać i nie będzie za gorąco, ale jak to ktoś pisał marzec/kwiecień jest jeszcze znośnie na Via de la Plata. I pytania, bo ciekaw jestem:
      Wybierasz się na cały szlak, czy tylko część?
      Czy będziesz samotnie wędrować, czy też w większym gronie?
      Jak zamierzasz dotrzeć i wrócić z Camino?

      Pax
      P.A.

  • Peter! Dzięki za rady. Napewno skorzystam. Na Camino Via de la Plata idę z przyjaciółką. Będzie to nasze trzecie camino. W 2009roku Camino Frances z SJPdP, 2010 Camino Norte z Bilbao.
    24 marca lecimy z Berlina do Sevilli. Nocleg w albergue Triana. Trzy dni zwiedzamy i 27 marca wyruszamy na nasze camino z Sevilli do Granja de Moreruela i dalej do Santiago -Camino Sanabres. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, ze czas nas nie goni i nie musimy ściśle trzymać się etapów. Myślę,że wiosna jest dobrą porą roku – oby tylko nie padało.
    Peter mam jeszcze pytanko odnośnie plecaka. Ostatnie dwa Camino szłam z bardzo dobrym ,lekkim plecakie Osprey Aura 50 (1.10kg). jedyny problem jest taki, że tak po 500km moja waga leci i wszystko w nim jest dla mnie troszke za duże: pas biodrowy i paski. Powiedz coś na temat Twojego Deuter futura 26. Oczywiście zaraz poczytam na jego temat, ale zdanie użytkownika najważniejsze. ( dla mnie njważniejsza jest jego waga). Pozdrawiam Teresa

    • Peter Alex

      Tereso!
      Słyszałem, że jak pada to wszystko jest zielone i Via de la Plata przypomina trochę Kraj Basków 😉 No, ale życzę Wam dobrej pogody. Piękny plan a do tego czas Was nie goni, więc możecie zwiedzać i cieszyć się Camino dłużej.

      Z perspektywy ostatniego Camino jedyną wadą (chociaż inni mogliby stwierdzić, że zaletą) mojego plecaka (Deuter Futura 26) było to, że czasami nie wszystko się mieściło (np. zakupy). Wtedy musiałem doczepiać do niego lub też nieść w ręku, a to jest niewygodne. Sama waga plecaka to około 1,6 kg zgodnie ze stroną producenta. Mój bagaż nie przekraczał 8 kg w Hiszpanii. I jeszcze jedno, plecak jest wygięty jak nawias „)” ze względu na siatkę oddzielającą plecy od tylnej komory, aby zwiększyć cyrkulację powietrza, przez co użytkownik się tak nie poci.

      Nie jestem wysokiego wzrostu (chociaż dowód osobisty wskazuje co innego), ale przy 171 cm świetnie dopasowywał się do pleców. Cały ciężar plecaka opierał się na biodrach (ściągnięty pas biodrowy), potem regulowałem troki ściągające na wysokości klatki piersiowej, a na końcu te znajdujące się przy klapie. Myślę, że warto odwiedzić sklep i zobaczyć jak taki plecak będzie na Tobie leżał. Sprzedawca powinien Ci pozwolić na dopakowanie plecaka w myśl zasady, że najcięższe rzeczy powinny znajdować się bliżej tylnej ściany plecaka, ale nie na samym dole. A reszta dowolnie. Przestrzeń w środku nie jest zbyt duża, ale biorąc szybkoschnące i ultra cienkie ubrania można się zmieścić. Nie pozwala on na zabranie czegokolwiek zbędnego.

      W razie pytań śmiało. Lista sklepów w Polsce znajduje się na stronie dystrybutora:
      http://bakosport.pl/sklepy/deuter

      Pax
      P.

  • Peter!
    Dzięki! Dla mnie ważne informacje o plecaku. Pozostanę przy Ospreyu ( też wkurzam się na to wygięcie) ale jest wersja Osprey Talon 44 bez wygięcia no i 0,5 kg mniej. jeszcze to przemyślę. Pozdrawiam

    • Peter Alex

      Nie ma za co, napisz jak wrócisz jak było na Via de la Plata! 🙂
      Jestem ciekaw jaką pogodę zastaniesz w marcu/kwietniu w Hiszpanii!
      Buen Camino!
      P.

  • Oczywiście po powrocie napiszę.
    Jeszcze o plecaku. Dziś wróciłam z krótkiego pobytu z mocno zaśnieżonego, pięknego Zakopanego.
    Kupiłam plecak cudo!!!!!!! OSPREY EXOS 34. Waga o.70kg. Siatkowa przestrzeń, ale nie za bardzo wygięty. Następny hit to kosztował promocja 340 (wcześniej 500), a tak w ogóle to w Zakopanem robi się super zakupy. Wszystko na jednej ulicy, bardzo duzy wybór, niekoniecznie drogo, super fachowa obsługa. Cieszę się , że będzie mi lżej. Buen Camino.

  • Witam,
    Jeszcze nie byłam na Camino, ale wybieram się w sierpniu, właśnie na del Norte i chciałam wziąć średni (30-40L) plecak, tak by zmieścić się w bagażu podręcznym. Poza tym uznałam, że będzie lżejszy, więc lepiej nieść 🙂 Jednak spotkałam się z opiniami, że mniejsze plecaki, mimo tego że są lżejsze niesie się gorzej, ponieważ źle rozkłada się ciężar na plecach ( w porównaniu do 65 L). Na żadnym forum nie znalazłam odpowiedzi na moje pytanie, więc pytam eksperta 🙂 Oczywiście średni plecak też miałby pas biodrowy itd (np. taki jak osprey, vaude czy deuter).
    Jeszcze pytanie do Teresy – czy plecaki osprey mają odpowiedni system nośny? Gdy się je porównuje wzrokowo z deuterem to prezentują się dość ubogo, ale z tego co wiem są uznawane za dobre plecaki na Camino i w ogóle. Kuszą mnie ich małe ciężary…
    Ostatnie pytanie: Czy na Norte potrzebny jest taki gruby śpiwór? Przecież śpi się pod dachem, ja chciałam wziąć taki z limitem do 11 stopni, za to b. lekki.
    Pozdrawiam!

    • Peter Alex

      Hej,

      Sprytnie próbujesz mnie podejść tym „ekspertem” 😉 jednak to tylko doświadczenie, ekspertów różnej maści można znaleźć w sklepach 😉 może wyjaśnię to opisowo.

      Dzisiaj nawet małe plecaki mają odpowiedni system nośny (regulację na pasie biodrowym, na klatce piersiowej, czy troki przy ramionach). Ważne jest, aby nawet mały plecak, który zabierzesz na Camino posiadał pełną regulację, ponieważ właśnie dzięki niemu rozłożysz równomiernie jego ciężar i będzie przylegał ściślej do pleców. Sekretem noszenia plecaka na Camino (i nie tylko) jest przeniesienie ciężaru z pleców (i ramion) na biodra. Również małe plecaki (do 50 l) posiadają pas biodrowy, dzięki któremu to zrealizujesz.

      Dodatkowo nie tylko system nośny sprawia, że dobrze będzie Ci się wędrowało, ale także odpowiednie rozmieszczenie przedmiotów wewnątrz plecaka. I tak:
      • na sam dół wkładam zawsze rzeczy duże objętościowo, ale lekkie (np. śpiwór);
      • w części środkowej przylegającej do pleców rzeczy ciężkie (np. jedzenie), zawsze na środku rozkładam środek ciężkości.
      • w górnej części plecaka wkładam te rzeczy, które często wyciągam po drodze.
      • do bocznych kieszeni wkładam tylko drobiazgi
      • jeśli biorę streamer na wodę to wkładam go w górną część przylegającą do pleców
      • ewentualną karimatę, kijki trekkingowe przypinam do boków plecaka.

      Ważne jest, aby nic w środku nie latało, bo wtedy układ w trakcie marszu się zmieni i będzie ciężko się wędrowało.

      Może to wyglądać będzie na dziwne, ale zawsze przed Camino (czy jakąś inną wyprawą planowaną dłużej niż 2 dni przed) pakuję się 3 razy. Po każdym pakowaniu odrzucam rzeczy, które uznam za zbędne, i za każdym razem przymierzam plecak, czy dobrze leży. Jak już przymierzam mój plecak, to z rozluźnionymi wszystkimi trokami, i dopasowywanie zaczynam od pasa biodrowego, potem troki z barku, a na końcu taśmy na ramionach. Gdy leży wszystko dobrze, wtedy można ruszać.

      Reasumując: mały plecak też można dobrze nosić, byle miał pełny system nośny a ciężąr w środku był rozłożony równomiernie 

      I odpowiedź na trzecie Twoje pytanie: temperatura w nocy na Norte potrafiła spaść do 13-15 stopni. Śpiwór z komfortem spania 11 stopni powinien wystarczyć. W moim przypadku używałem takiego z komfortem +5 stopni i często było mi za gorąco, ale do spania na świeżym powietrzu wziąłbym jednak ten cieplejszy.

      Pax
      P.A

  • Jej, bardzo dziękuję za taką obszerną odpowiedź!
    O tym, że plecak powinien mieć dobry system nośny, pas biodrowy wiedziałam:) Kwestią sporną było czy duży plecak z dobrym systemem nośnym jest lepszy niż mały/średni plecak z takowym systemem. Skoro jednak nikt nie słyszał i nie czuł, by tak było, to trzymam się mojej wersji ze średnim plecakiem.
    Dobry sposób z pakowaniem się trzy razy. Ja póki co chcę brać maksymalnie mało rzeczy, ale możliwe, że jak się będę pakować to nie powstrzymam się pokusie dorzucenia „jeszcze tego i tego”, więc sprawdzanie później jeszcze dwa razy bagażu jest świetnym pomysłem.
    No to się nie obawiam, o to że zmarznę. Gdzieś co prawda wyczytałam, że warto brać cienki śpiwór i zabrać tzw. folię życia, która ogrzewa, a podobno waży bardzo mało. Jednak muszę jeszcze o tym poczytać, przetestować, zważyć i się zastanowić, bo podobno na Camino każdy gram się liczy…
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za rady!

    • Peter Alex

      Floresqa, z którą m.in. wędrowałem w 2010 roku na Camino del Norte, również miała ten pomysł, aby zabrać to co nazywasz „folią życia”, jednak na szczęście nie wzięła i okazało się to potem strzałem w 10 : ) Letni śpiwór wystarczy, a jak będzie Ci chłodno (nie daj Boże), to założysz zapewne na siebie jakieś dodatkowe ubranie 🙂

      Jak się okazuje (i uda), to będziemy mniej więcej w tym samym czasie na Camino 🙂 Szerokiej drogi, ciekawych przygotowań! 🙂
      Pax,
      P.A.

  • No to koc termiczny też wyrzucam z mojej listy „rzeczy do zabrania” 🙂 I znowu dziękuję za radę!
    W takim razie, jeśli w tym roku także idziesz del Norte, możliwe, że się spotkamy. Chociaż i tak się pewnie nie rozpoznamy…; )
    Dziękuję i wzajemnie!

    • Peter Alex

      Jest to prawdopodobne, chociaż planuję wstępnie camino frances na rowerach z przyjaciółmi, a nie ponownie norte.
      Jednak zostało jeszcze 23 tygodnie i wszystko się może zmienić.
      Wybierasz się na cały odcinek (zaczynając w Irun), czy też na część? I jak zamierzasz dotrzeć?
      Pax
      P.A.

  • Tak, zaczynam w Irun, a dokładniej w Hendaye, które (jak z pewnością wiesz) prawie się łączy z Irun. Lecę do Paryża, a stamtąd pociągiem właśnie do Hendaye, stąd taki nietypowy początek. Okazało się, że tak jest najszybciej i najtaniej:) Powrót już standardowo – z Madrytu.

  • Pingback: Camino de Santiago | Szlak Świętego Jakuba - Camino de la Vida Złapano złodziei Nawarze, czyli o bezpieczeństwie na Camino de Santiago »()

  • Jestem pod wrażeniem organizacji:) i nie omieszkam skorzystać:) sandał wystarczył w zupełności na del Norte? I mam pytanie na jaki miesiąc jest ten ekwipunek? Ja będę w sierpniu i mam dylemat czy brać długie spodnie zawsze bez nich lżej:D
    Pozdrawiam
    Sławek

    • Peter Alex

      Ekwipunek jest właśnie na lipiec/sierpień 🙂 Może weź takie, które są rozpinane na 3 części. Wystarczą. Jak będzie ciepło to odepniesz pierwszą część i będziesz mieć szorty, a jak drugą to krótkie spodenki 🙂

      Myślę, że sandały w zupełności wystarczą na Norte. Chociaż trzeba oszczędzać wtedy bardziej ścięgna. Szczególnie, że w ciagu pierwszych 500 km często chodzi się z góry na dół. Jednak jeśli nie jesteś przyzwyczajony tylko do sandałów, to wziąłbym jednak buty na wszelki wypadek.

      Fajnego Camino, moje w tym roku niestety nie wyjdzie, ale może w przyszłym 🙂
      Pax
      P.

  • Pingback: Camino de Santiago | Szlak Świętego Jakuba - Camino de la Vida Koszty Camino de Santiago: jak przejść szlak świętego Jakuba i nie zbankrutować (cz.1) »()

  • Pingback: Camino de Santiago | Szlak Świętego Jakuba - Camino de la Vida Warszawa – Barcelona – Irun – San Sebastian (29.07.2011-30.07.2011) »()

  • Pingback: Camino de Santiago | Szlak Świętego Jakuba » Bagaż – porady i wskazówki()

  • Marta

    Właśnie zobaczyłam, jak wkleiłeś na fb link o tym, że w 2012 liczba pielgrzymów z Polski wzrosła (co mnie nie zdziwiło, bo połowa hospitaleros witała nas słowami „Z Polski? och, jak dużo ludzi w tym roku z Polski!”). Postanowiłam, więc wejść i podziękować jeszcze raz za porady, których udzieliłeś mi pół roku temu 🙂 Nasze camino udało się idealnie, mimo tego, że szłyśmy del Norte ani razu nie padało! Przez 30 dni tylko raz była mżaweczka trwająca pół godziny. Mój bagaż był leciutki, tylko trochę żałowałam, że nie wzięłam sukienki na popołudniowe wypady. Jedna z nas, tak jak Ty, przeszła camino tylko w sandałach, a buty niosła całą drogę w plecaku. Polecam!, też bym chętnie poszła w sandałach, ale niestety muszę nosić wkładki ze względu na chore kolano.
    Pozdrawiam i, skoro w zeszłym roku nie udało się ruszyć na camino, niech uda się w tym!

    • Peter Alex

      Marto, Marto! 🙂
      Bardzo dziękuję za pamięć i fajnie, że te porady się sprawdziły!
      I pogoda dopisała, i plecak lekki, i miłe powitania na szlaku 🙂 Super, że się udało i pewnie wspomnień gros 🙂
      Aktualnie planuję od połowy kwietnia do połowy maja, ale to takie planowanie z rezerwą 🙂 w razie czego w ostatniej chwili kupię bilety!
      Wszystkiego dobrego w NR i wielu udanych wędrówek!

      Piotr

  • Piotr

    Bardzo dobre porady dziękuję. Wybieram sie w czerwcu. Pozdrawiam ! Piotrek

    • Peter Alex

      Dziękuję i owocnego Camino! 🙂
      A tak z ciekawości – którym szlakiem masz zamiar pielgrzymować?

  • ANDRZEJ.IE

    SUPER!!! porady musze to wszystko zapisac.Ja wybralem szlak Francuski ale dobiero 2014 marzec/kwiecien i mam kilka pytan.Jak przygotowac sie fizycznie do drogi ??i jakie sa gniazdka ele… w hiszpani tz. jak w Polsce czy inne??

    • Peter Alex

      Buen Camino Andrzeju 🙂
      Może najpierw od tego prostszego pytania o gniazdka elektryczne: są takie same jak w Polsce 🙂 (a przynajmniej ja tych angielskich w albergue nie spotkałem).
      A co do fizycznego przygotowania, to wszystko zależy od tego jak oceniasz swoją kondycję, w jakim wieku jesteś i jakie są Twoje możliwości.
      Może najpierw zwyczajnie spróbuj załadować plecak 2 x więcej niż powinien być spakowany na Camino i wybierz się na 1-2 dniową wędrówkę. Zobacz jak się poczujesz po takim małym rajdzie.
      Przed swoim pierwszym Camino chodziłem 3 miesiące na siłownie, aby wzmocnić głównie mięśnie kręgosłupa. Do tego dużo chodziłem z cięższym plecakiem (tak około 20 km) po jakieś 15-20 km, aby przyzwyczaić plecy. Tyle było mojego przygotowania, ale zawsze znosiłem dobrze długie wędrówki i dużo chodziłem na piechotę.

      Reasumując to zależy od indywidualnych możliwości Twojego organizmu i samozaparcia. Wybierz się jak masz możliwość na siłownię, zawsze jest tam jakiś instruktor. Opowiedz mu o swoich planach, obciążeniach które spotkasz i poproś o doradzenie w jaki sposób powinieneś się przygotować. Ja tak zrobiłem za pierwszym razem i podziałało.

      W razie pytań zapraszam do kontaktu, postaram się pomóc 🙂
      Pax

  • Artur

    Szedłem w sierpniu trasą del Norte i fakt dobre sandały to podstawa, ale sam mialem sandałki hi-mountain i nie narzekałem, wzialem ze soba 4 t-shirt’y (chodziłem w dwoch na zmiane, a dwa oszczedzalem na specjalne okazje) jeden polar(tani z 4f), jedna para dlugich spodni(z odpinanymi nogawkami) – założyłem je dopiero na wejscie do Santiago co by wygladac odswietnie, 2 pary krotkich spodenek, 3 pary bokserek, recznik szybkoschnacy. Co do kiji to polecam, nie brać tylko upolować w lesie drewniany. Oczywiscie wzialem standardowe kosmetyki(pasta, żel, krem)

    • Artur, a miałeś jeszcze jakieś buty oprócz sandałów? Zabrałeś coś co się nie przydało ?:)

      • Artur

        mialem jeszcze jedne sandały, w razie jakby te pierwsze nie wytrzymaly, nie mialem niczego nie potrzebnego(nic nie wyrzucałem) ale myślę ze 2 t-shirt’y by wystarczyly, bo i tak chodzilem w dwoch na zmiane, jak jeden pralem to zakladalem drugi, a dwa pozostale trzymalem na specjalne okazje(msza itp.)

  • Kubala

    Witam! Wybieram się w czerwcu (przełom maja i czerwca) na Camino i chciałbym spytać, czy po tych kilku latach proponowalibyście jakiś inny ekwipunek, tzn może inny plecak, inne sandały czy coś w ten deseń? I może jakieś kilka porad ogólnych, jak by się dało. Każda pomoc się przyda. 🙂

    • hej, gdzieś uciekł mi Twój komentarz podczas mojego Camino Frances. Moim zdaniem nic nie zmienia się w zakresie ekwipunku. W czerwcu może być tylko trochę chłodniej na Camino niż w lipcu/sierpniu. W maju np. z temperatur 18-25 zrobiło się 35 stopni momentami ze względu na prąd tropikalnego powietrza znad Sahary, które pojawiło się nad Hiszpanią. Jak sobie już odpłynęło po 2 tygodniach, to temperatury wróciły do max 25 stopni.

      Z porad ogólnych to nie tracić uśmiechu i zachować rozsądek na szlaku blisko jezdni, pod koniec maja i na początku czerwca tuż przed Santiago były dwa wypadku, gdzie samochód potrącił pielgrzymów.

      Buen Camino.

  • Konrad

    Cześć, wybieram się w przyszłym tygodniu pierwszy raz do Santiago szlakiem del Norte. Cały czas nie mogę zdecydować się jakie buty zabrać. Sandały na 100% (zwłaszcza po przeczytaniu wszystkich komentarzy :)) mam z Wojasa, niby nie sportowe, ale zawsze dobrze mi się w nich chodzi, więc liczę, że podołają. Ale nie wyobrażam sobie wyjść bez butów zakrytych. I tutaj moja pytanie (może dziwne): szmaciane addidasy, w których bardzo dobrze czują się moje nogi, czy jednak buty górskie za kostkę? Czytam w różnych miejscach, że szlak jest górzysty, ale nie wiem co to dokładnie znaczy:/ Bardziej Tatry, Bieszczady, czy coś jeszcze innego?

    Bardzo będę wdzięczny za każdą rade:)

    • Ani Tatry, ani Bieszczady 🙂 szlak jest dosyć pagórkowaty i masz sporo z górki i pod górkę (jest cięższy przez to niż Camino Frances). Szczególnie w Kraju Basków, gdzie ścieżki są wąskie, więc idziesz ciągle w dół, czasami po błotnistym terenie. Dodatkowo na odcinkach leśnych możesz spotkać rozrzucone kamienie, nie jest to żwir, raczej takie większe, po których dosyć niewygodnie się idzie.

      Dodatkowo jest sporo odcinków asfaltowych, więc potrzebujesz czegoś co zniesie twardą nawierzchnię.

      Za drugim razem (gdy szedłem z Irun do Ribadesella) miałem tylko sandały i dałem radę. Niewygodnie było właśnie tylko w Kraju Basków.

      Reasumując wydaje mi się, że adidasy mogą być lepszym rozwiązaniem niż buty za kostkę. Bierz to w czym dobrze Ci się chodzi. Najważniejsze, jak Ty się w tym czujesz 🙂

  • kasia

    Witam, chciałabym wybrać się szlakiem del Norte na przełomie marca/kwietnia. Czy to nie jest zbyt chłodna pora? prosze o rady.

    • Peter Alex

      Kasia, Może być chłodno, zimno i wietrznie, a do tego niektóre schroniska mogą być zamknięte. Camino del Norte jest zdecydowanie mniej rozwiniętym logistycznie Camino od Camino Frances.

      Camino del Norte w maju / czerwcu wydaje się być lepszym pomysłem. Jednak jak uprzesz się na marzec/kwiecień, wówczas i tak dasz radę zapewne, tylko włożysz w to więcej wysiłku 🙂

    • Osobiście nie wybrałbym tego okresu na wędrówkę Camino del Norte. Dla mnie byłoby za zimno wtedy i do tego niektóre schroniska mogłyby być zamknięte. Na del Norte jest gorsza infrastruktura logistyczna dla pielgrzymów. Wakacje to dobry czas, może pielgrzymów więcej, ale też pogoda ładniejsza i można popływać w oceanie. Ewentualnie, gdyby ktoś mnie zmusił, to ruszałbym najwcześniej w maju. Wtedy wszystkie schroniska powinny być otwarte.

  • olek

    Hej, Zaczynam pod koniec czerwca szlak Norte/Primitivo, pielgrzymuję po raz pierwszy. Mam zamiar
    zabrać buty trekkingowe + sandały. Aczkolwiek bardziej mnie głowa boli
    jeśli chodzi o pogodę. Kilku znajomych było i są dosyć zgodni w tym, że
    pogoda na Norte jest całkiem podobna do naszej letniej – nieraz padało i
    wcale nie odczuwali jakichś strasznych upałów. Z drugiej strony, czytam
    tutaj o bardzo wysokich temperaturach w czerwcu/lipcu/sierpniu. Jak to
    wygląda aktualnie, ktoś był ostatniego lata?
    Lepiej zabrać lekką
    przeciwdeszczówkę czy może raczej długo płaszcz przeciwdeszczowy, który
    jeszcze plecak przykryje (np. Fjord Nansen takie ma)? Polar lepiej 100
    czy 200 na wieczory? A może w ogóle niepotrzebny? 😉 I śpiwór – tu
    naprawdę trudno mi zdecydować, nie znając rzeczywistych warunków 😀
    Pozdrawiam!

    • Hej Olek, chyba wszystkim towarzyszą te same dylematy 😉 a wyzwania z pogodą zawsze dostarczają wielu wrażeń 😉

      Byłem dwa razy w okresie lipiec (od początku – czyli termin do Twojego zbliżony) oraz w sierpniu i nie miałem problemów z pogodą. Padało może w sumie z 2 dni (coś między uciążliwą mżawką a deszczem). Jeżeli było chłodno, a szedłem nad oceanem to wyciągałem ponczo (od razu z rain coverem na plecak – takie dwa w jednym – coś takiego: http://www.tatonka.com/Product/Outdoor-Accessories/Rain-Ponchos/Cape-Men-L/en/1/2797).

      Wadą tego były mokre nogi od kolan w dół, ale w sandałach to nie przeszkadzało. Nie miałem specjalnych spodni przeciwdeszczowych.

      U mnie śpiwór był za ciepły, gdybym miał brać jeszcze jeden raz, to wziąłbym nieco lżejszy z mniejszym komfortem cieplnym. Nie miałem polara, tylko lekki softshell, bo idąc nad oceanem, gdy trafisz na wietrzną pogodę, wówczas bywa chłodno. Podobnie jest z porankami nawet w lipcu/sierpniu. Pielgrzymi z reguły ruszają koło 6 rano, więc zanim słońce zacznie grzać mija 2-3 godziny, a wtedy masz jeszcze rosę i wilgoć.

      Piszesz, że planujesz połączyć Del Norte i Primitivo. Na Primitivo i w Galicji możesz spodziewać się bardziej zmiennej pogody, niż na Del Norte idąc wzdłuż oceanu. Średnie temperatur możesz sprawdzić tutaj dla poszczególnych miast:
      http://www.accuweather.com/en/es/bilbao/309382/june-weather/309382?monyr=6/1/2015&view=table

      pzdr.
      Piotr

      • olek

        Dzięki!