„Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce” – spotkanie w Miłosławiu-Mikuszewie

Piotr DrzewieckiNews6 Komentarze

W ubiegły weekend (19-21 listopada br.) w Miłosławiu-Mikuszewie odbyło się spotkanie Stowarzyszenia „Przyjaciele Dróg św. Jakuba w Polsce”, w którym miałem niewątpliwą przyjemność uczestniczyć.

Na samo spotkanie przybyli nie tylko członkowie Stowarzenia, ale także przyjaciele, sympatycy oraz przyszli pielgrzymi Camino de Santiago. W kulminacyjnym momencie obecnych było około 70 osób.

Organizatorzy i gospodarze miejsca Jola i Zbyszek wspólnie z władzami Stowarzyszenia przygotowali bogaty program, z którym można zapoznać się TUTAJ. Ale nie uprzedzajmy faktów (:

Piątek – powitanie i kolacja

Większość pielgrzymów przybyła już w piątek i rozpoczęła spotkanie od wspólnej kolacji. Następnie do późnych godzin nocych oglądaliśmy wspólnie slajdy i rozmawialiśmy o Camino w Europie i w Polsce, o przeżyciach ze szlaku, o wrażeniach i planach na przyszłość.

Sobota i niedziela – walne zgromadzenie i buen camino!

Poranek rozpoczęliśmy od wspólnego śniadania i wyprawy autokarem do pocysterskiego opactwa w Lądzie nad Wartą, Pocysterskie opactwo w Lądzie nad Wartą gdzie ksiądz proboszcz odprawił dla nas specjalną mszę świętą. Aktualnymi gospodarzami opactwa są Salezjanie Księdza Bosko. Po mszy świętej proboszcz oprowadził nas po całym opactwie i z wielką swadą opowiadał o jego historii. Pokazał nam m.in. Oratorium świętego Jakuba Apostoła, które jest najcenniejszym zabytkiem klasztoru oraz salę opacką z pięknym plafonem ukazującym alegorię ludzkiego życia jako drogi wiodącej do nieba, przez naśladowanie Chrystusa i Jego świętych, lub, przez grzechy i występki, do piekielnej otchłani. Sw. Jakub - fresk w klasztornym oratoriumW samym kościele oglądając jeden z obrazów w bocznym ołtarzu przedstawiającym św. Bernard z Clairvaux rozmawiającego z Matką Bożą usłyszeliśmy anegdotę o tym, jak to Bernard przechodząc wirydarzem miał zwyczaj pozdrawiać świętych odzwierciedlonych w figurach świętych. Mijając figurę Matki Bożej miał powiedzieć Ave Maria, a w odpowiedzi Maryja miał rzec Salve Bernarde. Ten zmieszawszy się miał rzecz: „Kobiety głosu w kościele nie mają” i ruszył dalej (: Przyznam szczerze, że zwykle zwiedzanie różnych miejsc, szczególnie muzeów przyprawia mnie o ziewanie, nie będące bynajmniej dotlenianiem mózgu w celu zwiększenia koncentracji, jednak tym razem mógłbym słuchać sympatycznego proboszcza jeszcze długo…

Niestety ograniczeni bogatym programem musieliśmy wyruszyć dalej, by zwiedzić muzeum znajdujące się w pofranciszkańskim klasztorze w Pyzdrach. Nie udało się nam odbyć pieszej wędrówki ze względu na pogodę, więc od razu udaliśmy się na obiad do „Zajazdu na Rozdrożu”. Chyba nikt nie wyszedł po nim głodny (:

Po chwili wolnego, która nastąpiła po posiłku podzieliliśmy się na dwie grupy, jedna – członkowie Stowarzyszenia oraz 4 gości – została na walnym zgromadzeniu, a druga wyruszała dalej zwiedzać.

Niestety nie opowiem co się działo w trakcie zwiedzania, bo zwyczajnie zostaliśmy z Anną na walnym zgromadzeniu zaciekawieni działalnością Stowarzyszenia.

Spotkanie otwarte StowarzyszeniaPo wybraniu prezydium oraz komisji skrutacyjnej, Prezes Stowarzyszenia – Emil Mendyk rozpoczął przedstawianie sprawozdania z działalności za miniony rok. A potem już dyskusja nad przyszłością i rozdzielenie zadań na najbliższy rok. Poruszano wiele ciekawych zagadnień (m.in. wytyczenia Drogi Mazowieckiej, kształtu strony internetowej itp.), a dużo radości wszystkim dostarczyło liczenie głosów przez komisję skrutacyjną.

Wieczorem rozpoczęła się otwarta część spotkania, na którą były zaproszone lokalne władze świeckie i duchowne. Nie byliśmy też pozbawieni oprawy muzycznej, którą zapewnił nam ks. Krzysztof śpiewając i grając na gitarze, a wszyscy zauroczeni jego profesjonalnym głosem domagali się bisów, skandując od czasu do czas „Sojka wysiada!” (:

Jedną z piosenek zaśpiewanych tego wieczoru był wiersz Edwarda Stachury – Wędrówką życie jest… w wykonaniu ks. Krzysztofa przebił SDM!

W trakcie całego spotkania:

  • „Trubadur de Camino” Miro Villamor śpiewał dla nas kilka pieśni a TVP 1 nagrywała o nim program,
  • wysłuchaliśmy Miśki Lempart, która opowiadała o naszych rodzimych szlakach Jakubowych – m.in. o Via Regia,
  • Anna Jarczewska (Warszawa) i Zofia Gajos (Lublin) relacjonowały służbę hospitaleiry
  • Grzegorz Pindelski opowiadał nam o kuluarach wizyty Benedykta XVI w Santiago de Compostela z 6 listopad br. oraz o przygotowaniach do ŚDM w Madrycie w 2011 roku,
  • przedstawiono nam plan indywidualnej pielgrzymki do Asyżu, inicjatywy 3 Polaków, którzy chcą wyruszyć w 2011 roku z Moskwy, Santiago de Compostela i Jerozolimy właśnie do Asyżu, aby nawiązać do 25 rocznicy spotkania przywódców różnych religii i ich modlitw o pokój na świecie, zorganizowanego przez naszego papieża Jana Pawła II,
  • oglądaliśmy wiele slajdów z wyprawy m.in. Andrzeja i Staszka z ich 110 dniowej pielgrzymki „Z Wrocławia na Koniec Świata”.

Obraz św. Jakuba z Kościoła w Miłosławiu

Sobota zakończyła się bardzo późno, dla niektórych aż w niedzielę (: którą zaczęliśmyFigura św. Jakuba z Simoradza wcześnie, bo mszą w Miłosławiu w kościele pod wezwaniem Świętego Jakuba. Nie wspomniałem o tym jeszcze, ale przez cały czas towarzyszyła nam figura naszego świętego przywieziona przez górali z Simoradza. Przypominała nam o obecności naszego patrona i celu w jakim się spotkaliśmy. Po mszy zostaliśmy zaproszeni na kawę i ciastko do domu parafialnego. A potem każdy w swoją stronę…

Cieszę się, że miałem możliwość uczestniczyć w spotkaniu, mimo że do ostatniej chwili nie byłem pewien, czy będzie mi to dane. Dzięki naszym gospodarzom – Joli i Zbyszkowi mieliśmy doskonałe warunki, ich serdeczność, ciężka praca włożona w przygotowania oraz uśmiech dla każdego sprawiły, że już na wejściu każdy z nas czuł się jak wśród starych przyjaciół z Jakubowego szlaku.

Poczucie wspólnoty ludzi myślących podobnie mimo różnic charakterów, czujących tak samo mimo odmiennych temperamentów, było niesamowitym powrotem na szlak do Santiago de Compostela.

I jeszcze na koniec (ale tylko tej notki) szczególne podziękowania dla Ani i Czesława, którzy zabrali mnie na spotkanie i odstawili do Warszawy, nakarmili i sprawili, że raz jeszcze znaleźliśmy się na Camino późną jesienią (: oraz dla Bogusia, za ciekawe opowieści w drodze powrotnej (:

Ps. Zdjęcia we wpisie zostały zrobione przez Anię i Czesława. Ewa jeśli czytasz ten wpis, to wyślij mi swoje zdjęcia! Ewy zdjęcia również są wrzucone powyżej (: