Dzień III: Santander – San Esteban

floresqaFloresqaLeave a Comment

Dzień III – czwartek, 8.07.2010

Trasa: Santander – Posada – Ribadesella – San Esteban des Leces (76km)


Obudziliśmy się nieco zmarnowani, bo noc była bardzo krótka. Opuściliśmy mieszkanie („prawie pięknej” – taki był jej adres e-mailowy) Casildy, która miała do nas takie zaufanie, że w pewnym momencie zostawiła nas w mieszkaniu zupełnie samych.

Podjęliśmy decyzję, żeby przejechać kolejką niecałe 70 km do Ribadesella. W innym wypadku nie zdążylibyśmy dojść do Santiago na uroczystości. Podróż kolejką, o zacnej nazwie „Feve” zajęła nam jakieś 2 h. Po drodze zjedliśmy bagietki z białym serkiem, które były naszym podstawowym elementem wyżywienia przez niemalże całe Camino. Nasz pierwszy posiłek miał miejsce pod sklepem na chodniku. To, co z pozoru dziwne, stało się dla nas całkiem normalne.

Dzisiejszy etap był tylko rozgrzewką przed dniem następnym – 6 km, które tak naprawdę rozpoczynały naszą podróż… Do albergue doszliśmy ok. 14:00. Był to stary budynek, bardzo ładnie zlokalizowany. Spędziliśmy miłe popołudnie i wieczór – „poprani”, umyci i w błogim spokoju.  Graliśmy, rozmawialiśmy, śmialiśmy się, licytowaliśmy piosenki, a Gonia robiła na nas psychologiczne testy. To był miły czas – przedsmak tego, co czekało nas następnego dnia. Byliśmy ciekawi jak sobie damy radę i już nie mogliśmy się doczekaj PRAWDZIWEJ drogi.

Dzisiejsze odkrycie: dzień można przeżyć już za 8 euro. Wystarczy obserwować ceny, dobrze wybierać albergue albo mieć odrobinę szczęścia! 🙂